Skoro straż miejska nic nie pomaga to policja, cóż więcej zrobić. Można też zebrać swoją ekipę, niechby pokazali gdzie ich miejsce, tylko aby nie było fatalnych skutków. Ja mieszkam na wsi, wiem jak to jest, u mnie od 19 do 2-3 nad ranem, piją, palą, jarają krzyczą i śpiewają, wywracają znaki drogowe, rzucają koszami na śmieci, demolują klatki schodowe. Kilka razy interwencja policji pomogła, zapakowali jednych i drugich na 24h albo i 48h jesli ktoś sobie zasłuży i spokój. Dziwi mnie bardzo, że u Ciebie w mieście tak się dzieje i zero reakcji ze strony służb mundurowych. Nie może tak być! Dzwonić na straż, policję do momentu aż przyjadą i zrobią porządek, o ile sami się nie boją, bo bywają takie 'ciapy', że przyjadą pogadają : siema siema i pojadą z powrotem. Nawet jesli wcześniej pójdziesz spać to w pewnym momencie sie przebudzisz i nie zaśniesz. A brat... jak inni poniżej napisali- wcześniej czy później i tak będzie używał wulgaryzmów, teraz taki świat, takie czasy, że na palcach można wyliczyć kto nie przeklina i zachowuje kulturę. No chyba, że masz w domu rygor, rodzicie czuwają, stosują kary czy mają inne sposoby, to dzieciak będzie miał się na baczności, najgorzej w szkole, bywają tam dzieci z różnych środowisk... Ale trzeba być dobrej myśli. Pozdrawiam!