Jak zapomnieć o "dziewczynie" (którą raczej...
Z
ZuberBialowieski147 pkt
773 wyświetlenia
nie była, tylko zwykłą "koleżanką" która zmuszała mnie, by była moją "miłością"), która była zwykłą... manipulatorką która myślała, że jest "centrum wszechświata".
Jestem człowiekiem skrajnie neurotycznym, melancholijny.
"Chodziliśmy" ze sobą ponad rok, nie umiała mówić o niczym więcej niż o pornografi, "wiadomo czego", chciała mnie zmusić do... do samego "tego" nie, ale do "pieszczot" w... Prawie nigdy nie przychodziła na umówione już dawno "spotkania", wykręcając się tym, że "nie ma czasu", "nie chce jej się", "musiała z koleżanką po zakupach chodzić" itp. i zawsze próbowała mi wmówić, że to ja ją olewam (chociaż na prawdę na to zasługiwała) i robiła mi bezpodstawne wyrzuty sumienia, np: gdy zabrakło mi kasy na telefonie/miałem bardzo ważne wyjście/telefon nie działał, to wydzierała się, dlaczego do niej nie dzwonie lub nie odpisuję. W końcu ją rzuciłem w możliwe jak najspokojniejszy spokój (często groziła mi samobójstwem), a ona zaczęła mi w żywe oczy kłamać, że wszystko, co wcześniej do mnie mówiła, to że niby ona nigdy takich rzeczy nie mówiła i że to ja jestem wszystkiemu winny. Nie jesteśmy ze sobą od ponad roku, ona sama nie mieszka już w Polsce od pół roku.
Jak mam całkowicie zapomnieć o wszystkim, co z nią było?
Przypominam: jak z nią zaczynałem, to byłem osobą dosyć zakompleksioną (ojciec, osobniki z mojej klasy - chodziłem wtedy to 6 podstawówki), jestem osobą skrajnie neurotyczną.
Nie pisać odpowiedzi typu "postaraj się o tym nie myśleć"!
Jestem człowiekiem skrajnie neurotycznym, melancholijny.
"Chodziliśmy" ze sobą ponad rok, nie umiała mówić o niczym więcej niż o pornografi, "wiadomo czego", chciała mnie zmusić do... do samego "tego" nie, ale do "pieszczot" w... Prawie nigdy nie przychodziła na umówione już dawno "spotkania", wykręcając się tym, że "nie ma czasu", "nie chce jej się", "musiała z koleżanką po zakupach chodzić" itp. i zawsze próbowała mi wmówić, że to ja ją olewam (chociaż na prawdę na to zasługiwała) i robiła mi bezpodstawne wyrzuty sumienia, np: gdy zabrakło mi kasy na telefonie/miałem bardzo ważne wyjście/telefon nie działał, to wydzierała się, dlaczego do niej nie dzwonie lub nie odpisuję. W końcu ją rzuciłem w możliwe jak najspokojniejszy spokój (często groziła mi samobójstwem), a ona zaczęła mi w żywe oczy kłamać, że wszystko, co wcześniej do mnie mówiła, to że niby ona nigdy takich rzeczy nie mówiła i że to ja jestem wszystkiemu winny. Nie jesteśmy ze sobą od ponad roku, ona sama nie mieszka już w Polsce od pół roku.
Jak mam całkowicie zapomnieć o wszystkim, co z nią było?
Przypominam: jak z nią zaczynałem, to byłem osobą dosyć zakompleksioną (ojciec, osobniki z mojej klasy - chodziłem wtedy to 6 podstawówki), jestem osobą skrajnie neurotyczną.
Nie pisać odpowiedzi typu "postaraj się o tym nie myśleć"!