Jak złapać lepszy i częstszy kontakt z kolegą...
R
rozterkoweserce1.4k pkt
1.5k wyświetlenia
chłopaka,do którego coś czuję,skoro oni się pokłócili?
Spotykałam się z chłopakiem przez 2 tygodnie,wszystko szło w dobrym kierunku,ale on szybko wyznał mi miłość,chciał od razu deklaracji itd. Podobał mi się,lubiłam go,ale to wszystko.On traktuje mnie jak swoją dziewczynę.Dobrze wie,że ja go tylko lubię,a mimo to twierdzi,że mnie kocha,że nie odda mnie nikomu bez walki i że będzie miał nadzieję,że ja go kiedyś też pokocham.Po tych 2 tygodniach poznałam jego kolegę,z którym znają się 10 lat,ale nie przyjaźnią się,tylko kumplują.Poczułam do tego kolegi od razu miętę i on do mnie też.Od tamtej pory pojawił się między nami flirt,głównie to było na żarty na oczach chłopaka,bo chłopak jest zazdrosny,ale na drugim spotkaniu pojawił się też flirt sporadycznie,gdy byliśmy sami.Odkąd poznałam kolegę to ta emocja jakaś,która kiełkowała w stronę chłopaka prawie całkiem zgasła.Mój chłopak mu dużo wad,spotykamy się od miesiąca,a już nie mogę z nim wytrzymać,te jego humorki,fochy,bałaganiarstwo,czarne interesy itd. Kolega był wobec mnie zawsze czuły,opiekuńczy,troszczył się o mnie.Widać to było,że nas do siebie ciągnie,a kolega jeszcze lubił prowokować chłopaka.Chłopak jemu nic raczej nie mówił,mi powiedział,że jak byłby to ktoś inny,a nie on to już by dawno dostał od niego.Ale mnie się czepia o flirt z nim.Mówiłam chłopakowi,że jak chce to też może bawić się z innymi dziewczynami,dałam mu na to zielone światło,ale on nie chce.Było wszystko fajnie dopóki chłopak i kolega się nie pokłócili.Co prawda wyglądało to jakbyśmy byli w jakimś trójkącie,ale to nie do końca tak,bo chłopak był strasznie zazdrosny,ale i tak było bardzo fajnie.A poszło w ich kłótni o to,że kolega powiedział chłopakowi,że wg niego ja mam na niego wy*ebane i że jest pi*da,a nie chłop.Mój chłopak powiedział koledze,że jeszcze ze mną nie spał i się tego nie wstydzi,bo mnie kocha i mu na tym nie zależy,a kolega na to,że nie potrafi zająć się dziewczyną i czy jest ped*łem.Chłopak mówił,że kolega dzwonił do niego cały dzień i że go przeprasza i że pewnie się pogodzą,ale niech na razie wie,że źle zrobił.Dodał,że wie,że kolega żartował,ale że on nie toleruje takich żartów.A potem mówił,że jak kolega mnie nie szanuje to jego też i że nie trawi takich ludzi.Dziś nic mi na jego temat nie mówił,ale od tamtej pory (czyli od poniedziałku wieczorem) dziwnie mi się pisze z chłopakiem,raz fajnie się pisze,a za chwilę ciągle się mnie o coś czepia,że niby mi przeszkadza,że nie mam ochoty z nim rozmawiać.Prawda jest taka,że do chłopaka nic nie czuję,a w koledze się zauroczyłam na poważnie.Z chłopakiem widywałam się zazwyczaj w weekendy,a od 2 tygodni spotykamy się we trójkę.Kolega tylko zna mój adres,nie mamy innego kontaktu,ale sam nigdy u mnie nie był,zawsze przychodził z moim chłopakiem.Nie wiem co kolega miał na celu wywołując tą kłótnię,czy chodziło mu o to,żeby nie wyszło,że odbija dziewczynę kumplowi i chciał nas skłócić,żebyśmy najpierw zerwali czy miał jakiś inny cel?Jak myślicie?Bo to co powiedział kolega mija się z tym jak się zachowuje na spotkaniach,bo w tej kłótni wyszło na to,że mnie nie szanuje,a tak naprawdę okazywał mi wiele szacunku,ciągle przy mnie był,opiekował się mną,a chłopak czasem olewał.Nawet w takich błahych sprawach jak wybór klubu to jak zaproponowałam jeden klub,a chłopak nie chciał tam iść i zaproponował trzy inne to i tak kolega powiedział,że pójdziemy tam gdzie ja chcę,a zdanie chłopaka olał.Miałam plan,może i nie fair,ale naprawdę zależy mi na koledze,żeby jeszcze trochę pospotykać się z chłopakiem i w ten sposób zbliżyć się do kolegi,a potem zerwać z chłopakiem i niech się dzieje co chce,albo nam się uda z kolegą albo nie.Kolega nie ma dziewczyny.Ale w tej sytuacji to ja nie wiem czy oni się tak szybko pogodzą,a z chłopakiem już ostatnio nie wytrzymuję,kłócimy się.Boję się jednak,że jak teraz z nim zerwę to stracę na dobre kontakt z chłopakiem,a nie mamy do siebie ani fb ani nr tel,nic,jedynie on zna mój adres.Co powinnam zrobić waszym zdaniem?Ja mam 21 lat,kolega 25,a chłopak 26.Wiem,że wszyscy zachowujemy się na mniej,ale co zrobić,jest jak jest.Mam na siłę utrzymywać znajomość z chłopakiem ile się da i liczyć na to,że szybko się pogodzą czy zerwać z nim jak najszybciej i liczyć,że wtedy kolega do mnie przyjedzie,bo może czeka na nasze zerwanie czy może macie inną propozycję?
Spotykałam się z chłopakiem przez 2 tygodnie,wszystko szło w dobrym kierunku,ale on szybko wyznał mi miłość,chciał od razu deklaracji itd. Podobał mi się,lubiłam go,ale to wszystko.On traktuje mnie jak swoją dziewczynę.Dobrze wie,że ja go tylko lubię,a mimo to twierdzi,że mnie kocha,że nie odda mnie nikomu bez walki i że będzie miał nadzieję,że ja go kiedyś też pokocham.Po tych 2 tygodniach poznałam jego kolegę,z którym znają się 10 lat,ale nie przyjaźnią się,tylko kumplują.Poczułam do tego kolegi od razu miętę i on do mnie też.Od tamtej pory pojawił się między nami flirt,głównie to było na żarty na oczach chłopaka,bo chłopak jest zazdrosny,ale na drugim spotkaniu pojawił się też flirt sporadycznie,gdy byliśmy sami.Odkąd poznałam kolegę to ta emocja jakaś,która kiełkowała w stronę chłopaka prawie całkiem zgasła.Mój chłopak mu dużo wad,spotykamy się od miesiąca,a już nie mogę z nim wytrzymać,te jego humorki,fochy,bałaganiarstwo,czarne interesy itd. Kolega był wobec mnie zawsze czuły,opiekuńczy,troszczył się o mnie.Widać to było,że nas do siebie ciągnie,a kolega jeszcze lubił prowokować chłopaka.Chłopak jemu nic raczej nie mówił,mi powiedział,że jak byłby to ktoś inny,a nie on to już by dawno dostał od niego.Ale mnie się czepia o flirt z nim.Mówiłam chłopakowi,że jak chce to też może bawić się z innymi dziewczynami,dałam mu na to zielone światło,ale on nie chce.Było wszystko fajnie dopóki chłopak i kolega się nie pokłócili.Co prawda wyglądało to jakbyśmy byli w jakimś trójkącie,ale to nie do końca tak,bo chłopak był strasznie zazdrosny,ale i tak było bardzo fajnie.A poszło w ich kłótni o to,że kolega powiedział chłopakowi,że wg niego ja mam na niego wy*ebane i że jest pi*da,a nie chłop.Mój chłopak powiedział koledze,że jeszcze ze mną nie spał i się tego nie wstydzi,bo mnie kocha i mu na tym nie zależy,a kolega na to,że nie potrafi zająć się dziewczyną i czy jest ped*łem.Chłopak mówił,że kolega dzwonił do niego cały dzień i że go przeprasza i że pewnie się pogodzą,ale niech na razie wie,że źle zrobił.Dodał,że wie,że kolega żartował,ale że on nie toleruje takich żartów.A potem mówił,że jak kolega mnie nie szanuje to jego też i że nie trawi takich ludzi.Dziś nic mi na jego temat nie mówił,ale od tamtej pory (czyli od poniedziałku wieczorem) dziwnie mi się pisze z chłopakiem,raz fajnie się pisze,a za chwilę ciągle się mnie o coś czepia,że niby mi przeszkadza,że nie mam ochoty z nim rozmawiać.Prawda jest taka,że do chłopaka nic nie czuję,a w koledze się zauroczyłam na poważnie.Z chłopakiem widywałam się zazwyczaj w weekendy,a od 2 tygodni spotykamy się we trójkę.Kolega tylko zna mój adres,nie mamy innego kontaktu,ale sam nigdy u mnie nie był,zawsze przychodził z moim chłopakiem.Nie wiem co kolega miał na celu wywołując tą kłótnię,czy chodziło mu o to,żeby nie wyszło,że odbija dziewczynę kumplowi i chciał nas skłócić,żebyśmy najpierw zerwali czy miał jakiś inny cel?Jak myślicie?Bo to co powiedział kolega mija się z tym jak się zachowuje na spotkaniach,bo w tej kłótni wyszło na to,że mnie nie szanuje,a tak naprawdę okazywał mi wiele szacunku,ciągle przy mnie był,opiekował się mną,a chłopak czasem olewał.Nawet w takich błahych sprawach jak wybór klubu to jak zaproponowałam jeden klub,a chłopak nie chciał tam iść i zaproponował trzy inne to i tak kolega powiedział,że pójdziemy tam gdzie ja chcę,a zdanie chłopaka olał.Miałam plan,może i nie fair,ale naprawdę zależy mi na koledze,żeby jeszcze trochę pospotykać się z chłopakiem i w ten sposób zbliżyć się do kolegi,a potem zerwać z chłopakiem i niech się dzieje co chce,albo nam się uda z kolegą albo nie.Kolega nie ma dziewczyny.Ale w tej sytuacji to ja nie wiem czy oni się tak szybko pogodzą,a z chłopakiem już ostatnio nie wytrzymuję,kłócimy się.Boję się jednak,że jak teraz z nim zerwę to stracę na dobre kontakt z chłopakiem,a nie mamy do siebie ani fb ani nr tel,nic,jedynie on zna mój adres.Co powinnam zrobić waszym zdaniem?Ja mam 21 lat,kolega 25,a chłopak 26.Wiem,że wszyscy zachowujemy się na mniej,ale co zrobić,jest jak jest.Mam na siłę utrzymywać znajomość z chłopakiem ile się da i liczyć na to,że szybko się pogodzą czy zerwać z nim jak najszybciej i liczyć,że wtedy kolega do mnie przyjedzie,bo może czeka na nasze zerwanie czy może macie inną propozycję?