Kobieta zmienną jest :( Niestety. Jak można...
R
roo8407 pkt
793 wyświetlenia
rozczytywać wasze znaki niewerbalne, i czy w ogóle się da? Opiszę moją sytuację, chyba nie bedzie długo.
Mieszkam w Niemczech ponad rok, mam 17 lat. Chodze do szkoły, gdzie miałem trudne początki, byłem niepewny siebie itd. Normalne, bo nie znałem języka, i źle się czułem. Teraz jest już ok, w końcu się wyprostowałem i podniosłem wzrok, a z kontaktami nie mam problemu. Miałem rok temu kurs w szkole językowy, dla obcokrajowców. Było tam kilka dziewczyn, jednak żadna nie wpadła mi jakos w oko. Aż pod koniec ostatniego roku szkolnego (maj, czerwiec, lipiec) zaczynałem całkiem fajnie dogadywać się z jedną z dziewczyn. Dwa lata młodsza. Ciężko mówić o moim zakochaniu, bo to była tylko koleżanka, dla mnie, ale jakos tak na wakacjach, gdy byłem daleko od niej, jakos się zakochałem. Fajnie się z nią rozmawia, nawet bardzo. I oczywiscie miałem, i dalej mam obawy, co ona do mnie czuje. Żartowalismy razem, raz powiedziała, że nie podoba jej się w Niemczech, że brak chłopaka itd. Jej brak chłopaka mnie nie zaciekawił specjalnie, ale może to była jakas podpowiedź? W tym roku nie mamy już kursu, ale gdy się mijamy, usmiechamy się do siebie mówiąc czesć, więc jest ok. Dwa razy podeszła do mnie, sama z siebie, by pogadać i pożartować. Co jest ciekawe, bo to bardzo niesmiała dziewczyna, i z tego co mi wiadomo, do innych osób z ostatniego kursu nie podchodziła, więc jestem wybrańcem. Chodzi mi jednak o te znaki, jak je można rozpatrywać? Jednego dnia podchodzi, żartuje, i jest super. Parę godzin potem, mijam ją, a ona spuszcza wzrok i patrzy się w podłogę. Podczas rozmowy na temat moich praktyk (dwa tygodnie pracy, nie miałem wtedy szkoły), zauważyła, że nie było "nas" (mojej klasy, a nie zna z niej nikogo oprócz mnie) przez długi czas. Czyli teoretycznie zwracała uwagę, czy jestem w pobliżu. Wiele takich pierdółek jest. Raz zachowuje się tak, zaraz inaczej :(. Ciężko mi jakos z nią porozmawiać, po albo jest gdzies na końcu szkoły, albo jak już podchodzi, to zaraz dobiegają do nas jej kolezanki, i ciężko mi jakkolwiek nawiązać konwersację... Jak ja mam zrozumieć tę dziewczynę, to już nie wiem. Może wy, kochane dziewczyny mi pomożecie, bo ja wysiadam...
Mieszkam w Niemczech ponad rok, mam 17 lat. Chodze do szkoły, gdzie miałem trudne początki, byłem niepewny siebie itd. Normalne, bo nie znałem języka, i źle się czułem. Teraz jest już ok, w końcu się wyprostowałem i podniosłem wzrok, a z kontaktami nie mam problemu. Miałem rok temu kurs w szkole językowy, dla obcokrajowców. Było tam kilka dziewczyn, jednak żadna nie wpadła mi jakos w oko. Aż pod koniec ostatniego roku szkolnego (maj, czerwiec, lipiec) zaczynałem całkiem fajnie dogadywać się z jedną z dziewczyn. Dwa lata młodsza. Ciężko mówić o moim zakochaniu, bo to była tylko koleżanka, dla mnie, ale jakos tak na wakacjach, gdy byłem daleko od niej, jakos się zakochałem. Fajnie się z nią rozmawia, nawet bardzo. I oczywiscie miałem, i dalej mam obawy, co ona do mnie czuje. Żartowalismy razem, raz powiedziała, że nie podoba jej się w Niemczech, że brak chłopaka itd. Jej brak chłopaka mnie nie zaciekawił specjalnie, ale może to była jakas podpowiedź? W tym roku nie mamy już kursu, ale gdy się mijamy, usmiechamy się do siebie mówiąc czesć, więc jest ok. Dwa razy podeszła do mnie, sama z siebie, by pogadać i pożartować. Co jest ciekawe, bo to bardzo niesmiała dziewczyna, i z tego co mi wiadomo, do innych osób z ostatniego kursu nie podchodziła, więc jestem wybrańcem. Chodzi mi jednak o te znaki, jak je można rozpatrywać? Jednego dnia podchodzi, żartuje, i jest super. Parę godzin potem, mijam ją, a ona spuszcza wzrok i patrzy się w podłogę. Podczas rozmowy na temat moich praktyk (dwa tygodnie pracy, nie miałem wtedy szkoły), zauważyła, że nie było "nas" (mojej klasy, a nie zna z niej nikogo oprócz mnie) przez długi czas. Czyli teoretycznie zwracała uwagę, czy jestem w pobliżu. Wiele takich pierdółek jest. Raz zachowuje się tak, zaraz inaczej :(. Ciężko mi jakos z nią porozmawiać, po albo jest gdzies na końcu szkoły, albo jak już podchodzi, to zaraz dobiegają do nas jej kolezanki, i ciężko mi jakkolwiek nawiązać konwersację... Jak ja mam zrozumieć tę dziewczynę, to już nie wiem. Może wy, kochane dziewczyny mi pomożecie, bo ja wysiadam...