Mam problem z chłopakiem i potrzebuję rady. Jesteśm...
M
momo24979 pkt
857 wyświetleń
y razem już ponad 3 lata na początku jak w każdym związku było idealnie chcieliśmy spędzać ze sobą każdą chwilę, byliśmy nierozłączni. Całą sytuację szlak trafił po pierwszej poważnej kłótni w której dostałam w twarz, bo znalazł u mnie papierosy. Po tej sytuacji wyprowadził się ode mnie, ale i tak nie dawał za wygraną chciał żebyśmy do siebie wrócili i ja jak zwykle uległam. Cały czas się zastanawiam czy postąpiłam słusznie, jak by mnie się ktoś teraz zapytał czy jestem szczęśliwa w tym związku to z całą pewnością powiedziała bym że nie. Tak naprawdę zastanawiam się czy ja coś jeszcze do niego czuję. Gdy go nie ma to ciągle o nim myślę i tęsknię, chcę żeby mnie przytulił pocałował powiedział że mnie kocha, ale gdy tylko wraca do domu od razu mi przechodzi automatycznie czuję, może nie nienawiść ale jakaś blokada się we mnie zapala wszystko wraca to jak mówił do mnie wiele przykrych rzeczy np.że lepiej by było dla wszystkich gdybym się wgl nie urodziła, powiedział też że to moja wina, że poroniłam że straciliśmy dziecko te słowa często słyszałam nie dość że było mi ciężko bo poroniłam na tydzień przed planowanym USG już nie mogłam się doczekać, aby zobaczyć to maleństwo a tu zamiast trochę wsparcia czy słów otuchy znów nóż w plecy, usłyszałam również że nie jestem nic warta i nie zasługuje na szacunek, słyszę tego typu teksty co kłótnia. Naprawdę człowiek po czymś takim nie ma ochoty na przytulanie te słowa w sercu zostają na zawsze. Nie potrafię tak po prostu się z nim rozstać mimo to wszystko czuję że coś dalej mnie przy nim trzyma, takie głupie poczucie odpowiedzialności za niego, nie wiem jak to wytłumaczyć. Nie radzę sobie już z tym wszystkim. Pomocy!