Nie wiem jak zacząć.. ale dobra.. od początku...
M
mysl12317 pkt
461 wyświetleń
najlepiej ;) No wiec w lato te poznałam pewnego chłopaka. Zakochałam się w nim bez pamięci.. ale on z drugiego końca polski wiec wiedziałam, że nie ma szans na bycie ze sobą.. Jednak cały tydzień flirtowaliśmy ze sobą na woodzie. Wspomnienia nie dają mi o nim zapomnieć, odciąć się od niego czy poznać kogoś.. więc no mamy jakiś kontakt ze sobą co dla mnie dużo znaczy.. zawsze się wysłuchamy, doradzimy.. Ale no normalnie, jak to przyjaciele się zachowujemy. Wczoraj był podpity troche i gadaliśmy troche o róznych rzeczach.. no i ten napisał do mnie w pewnym momencie:
„ Bedzie dobrze, skonczysz sobie maturke i ogarniesz sobie zycie. Ja jestem nieodpowiednia osoba po przejsciach, ale co jak co mozemy sobie powyjasniac pare rzeczy jezeli potrzebujesz. Z dwojga zlego dobrze ze to trafilo na mnie a nie na kogos innego - ludzie to skurwysyni i z reguly wykorzystuja
Jednak zainteresowany zwiazkiem nei jestem, lepiej tez bedzie dla ciebie jak znajdziesz kogos na miejscu czy cos przynajmniej jezeli chodzi o mnie”
Oczywiście stwierdziłam, że jest mi obojętny i jest tylko kolegą, co było wielkim kłamstwem.. od pół roku nie umiem o nim zapomnieć.. no i troche mnie dręczy, że skłamałam.. ale wiem że tak lepiej.. nie powiem zdziwił mnie tym tekstem i to bardzo.. Bo no nagle wyleciał z tym tak nagle..
Gadałam dzisiaj z koleżanką (wspólną) o tej dziwnej rozmowie.. całą jej dałam przeczytać.. No i przypadkiem wygadała się, że on o mnie pytał kilka razy.. co do niego czuje jej, i że podejrzewał że go kocham i czy to jest prawda chciał się dowiedzieć.. lecz ta stwierdziła mu, że nie wie i że nie gadamy o nim..
No kurde.. nie rozumiem tego człowieka.. jakby to napisał od razu po Woodzie.. ale po ponad pół roku.. troche dziwne.. wiem, że mu nie jestem obojętna i się martwi o mnie.. I nie wiem czy dobrze zrobiłam nie przyznając się do uczucia.. wiem, że on by mnie nie wyśmiał i by mnie zrozumiał.. Dużo chłopak przeszedł.. no trochę dziwnie się czuje.. i nie wiem czy nie powinnam z nim wyjaśnic wszystkiego..
Doradźcie.. zostawić to tak jak jest czy pogadac..
„ Bedzie dobrze, skonczysz sobie maturke i ogarniesz sobie zycie. Ja jestem nieodpowiednia osoba po przejsciach, ale co jak co mozemy sobie powyjasniac pare rzeczy jezeli potrzebujesz. Z dwojga zlego dobrze ze to trafilo na mnie a nie na kogos innego - ludzie to skurwysyni i z reguly wykorzystuja
Jednak zainteresowany zwiazkiem nei jestem, lepiej tez bedzie dla ciebie jak znajdziesz kogos na miejscu czy cos przynajmniej jezeli chodzi o mnie”
Oczywiście stwierdziłam, że jest mi obojętny i jest tylko kolegą, co było wielkim kłamstwem.. od pół roku nie umiem o nim zapomnieć.. no i troche mnie dręczy, że skłamałam.. ale wiem że tak lepiej.. nie powiem zdziwił mnie tym tekstem i to bardzo.. Bo no nagle wyleciał z tym tak nagle..
Gadałam dzisiaj z koleżanką (wspólną) o tej dziwnej rozmowie.. całą jej dałam przeczytać.. No i przypadkiem wygadała się, że on o mnie pytał kilka razy.. co do niego czuje jej, i że podejrzewał że go kocham i czy to jest prawda chciał się dowiedzieć.. lecz ta stwierdziła mu, że nie wie i że nie gadamy o nim..
No kurde.. nie rozumiem tego człowieka.. jakby to napisał od razu po Woodzie.. ale po ponad pół roku.. troche dziwne.. wiem, że mu nie jestem obojętna i się martwi o mnie.. I nie wiem czy dobrze zrobiłam nie przyznając się do uczucia.. wiem, że on by mnie nie wyśmiał i by mnie zrozumiał.. Dużo chłopak przeszedł.. no trochę dziwnie się czuje.. i nie wiem czy nie powinnam z nim wyjaśnic wszystkiego..
Doradźcie.. zostawić to tak jak jest czy pogadac..