POMOCY ! Odpowiadajcie.. / Szkoła, autobus i .....
K
Komaar153 pkt
669 wyświetleń
ja.
Mam problem. A więc: Mam problem z odjazdem ze szkoły. Mieszkam teraz w malutkiej miejscowości, oddalonej o 15 km od szkoły. Skończyłam szybciej lekcje, poszłam poczekać na autobus (taki szybszy, o 13.30; naprawdę jeździ nim podstawówka, ale kierowca nas zabiera; mój autobus jest o 16. A kończę lekcję o 15.10.) pod szkołą z koleżankami/ kolegami. Czekamy 15 min. - autobusu nie ma. Magda zadzwoniła do mamy i spytała się czy jej siostra jest w domu (jej siostra jeździ tym autobusem). Powiedziała że jest. Jak nam to powiedziała rozeszliśmy się ,,w złym nastroju". Magda zadzwoniła po tatę żeby po nią przyjechał. Zabrałam się z nią. / Dziś znów miałam wracać wcześniej do domu. Spytałam się, czy autobus będzie pod szkołą (tej baby od świetlicy), powiedziała że tak (wczoraj też tak mówiła, z tego co wywnioskowałam i z mojego małego dochodzenia wyszło że ona nawet nie powiedziała kierowcy że ma po nas przyjechać (jedyne 200 m od jego głównej trasy!!!). Dziś jej nie uwierzyłam i poszłam na przystanek, przy drodze głównej. Czekałam z maluchami, siostrą Magdy na autobus. Wsiadłam. Kierowca skręcił w stronę szkoły. Czułam że będzie źle. I tak było. Opiekunka świetlicowa wpadła do autobusu i zaczęła się pluć, że co ja tu robię, że to ostatni raz, powiedziała że zgłosi to mojej wychowawczyni itp. Ja się nią oczywiście nie przejmowałam. / Co mogę zrobić, co mówić żeby jakoś się z tego wywinąć? Co mogą mi za to zrobić (opuszczanie terenu szkoły)??
Mam problem. A więc: Mam problem z odjazdem ze szkoły. Mieszkam teraz w malutkiej miejscowości, oddalonej o 15 km od szkoły. Skończyłam szybciej lekcje, poszłam poczekać na autobus (taki szybszy, o 13.30; naprawdę jeździ nim podstawówka, ale kierowca nas zabiera; mój autobus jest o 16. A kończę lekcję o 15.10.) pod szkołą z koleżankami/ kolegami. Czekamy 15 min. - autobusu nie ma. Magda zadzwoniła do mamy i spytała się czy jej siostra jest w domu (jej siostra jeździ tym autobusem). Powiedziała że jest. Jak nam to powiedziała rozeszliśmy się ,,w złym nastroju". Magda zadzwoniła po tatę żeby po nią przyjechał. Zabrałam się z nią. / Dziś znów miałam wracać wcześniej do domu. Spytałam się, czy autobus będzie pod szkołą (tej baby od świetlicy), powiedziała że tak (wczoraj też tak mówiła, z tego co wywnioskowałam i z mojego małego dochodzenia wyszło że ona nawet nie powiedziała kierowcy że ma po nas przyjechać (jedyne 200 m od jego głównej trasy!!!). Dziś jej nie uwierzyłam i poszłam na przystanek, przy drodze głównej. Czekałam z maluchami, siostrą Magdy na autobus. Wsiadłam. Kierowca skręcił w stronę szkoły. Czułam że będzie źle. I tak było. Opiekunka świetlicowa wpadła do autobusu i zaczęła się pluć, że co ja tu robię, że to ostatni raz, powiedziała że zgłosi to mojej wychowawczyni itp. Ja się nią oczywiście nie przejmowałam. / Co mogę zrobić, co mówić żeby jakoś się z tego wywinąć? Co mogą mi za to zrobić (opuszczanie terenu szkoły)??