Potrzebna mi wasza pomoc, co o tym byście...
D
Dolly258 pkt
1.1k wyświetlenia
myśleli gdyby taka sytuacja miała miejsce?
Była chora sytuacja ;(
Niby to mój były ale ja chyba dalej do niego no wiecie...on mi mówi że mnie kocha trochę się tak zachowuje ale robi też rzeczy które dowodzą, że jest inaczej... teraz mi mówi że mnie kocha a w wakacje miał dziewczynę tłumaczy to tym że chciał o mnie zapomnieć i się pozbierać... zauważa moje błędy bo od czasu do czasu przytulę się do przyjaciela a ciągle się przytula do dziewczyn...zachowuje się jak egoista mówi wszystkim jaka to ja jestem podła bo go zostawiłam wszyscy mają do mnie pretensje a ja nie mam nic do powiedzenia...zawsze robię pierwszy krok podchodzę do niego mówię cześć a on nic siedzi albo stoi i nic nie robi a potem mówi że go olewam...gdy byliśmy razem na żywo się nie spotykaliśmy bo mieszka trochę ode mnie to już niech nawet będzie przeboleję ale nie to że do koleżanek tam gdzie ja mieszkam przyjeżdża...nie rozmawialiśmy na żywo bo mówił że się boi że powie albo zrobi coś głupiego i zerwę z nim...no to nie było nic innego jak związek przez telefon...poprosiłam go ostatnio żeby dał mi święty spokój bo ta sytuacja jest dla mnie ciężka że nie radzę sobie z tym co się teraz dzieje a on że się zabije... mówi mi że nie wyobraża sobie życia beze mnie że ta miłość jest mu potrzebna do życia ja mu powiedziałam że po tym wszystkim mu już nigdy nie zaufam a bez zaufania nie da się być nawet przyjaciółmi...nie lubię gdy cierpi....co mam robić co mam myśleć? gdyby ta sytuacja u was miała miejsce jak byście się zachowywali co byście myśleli? szczerze proszę ;(((((
Była chora sytuacja ;(
Niby to mój były ale ja chyba dalej do niego no wiecie...on mi mówi że mnie kocha trochę się tak zachowuje ale robi też rzeczy które dowodzą, że jest inaczej... teraz mi mówi że mnie kocha a w wakacje miał dziewczynę tłumaczy to tym że chciał o mnie zapomnieć i się pozbierać... zauważa moje błędy bo od czasu do czasu przytulę się do przyjaciela a ciągle się przytula do dziewczyn...zachowuje się jak egoista mówi wszystkim jaka to ja jestem podła bo go zostawiłam wszyscy mają do mnie pretensje a ja nie mam nic do powiedzenia...zawsze robię pierwszy krok podchodzę do niego mówię cześć a on nic siedzi albo stoi i nic nie robi a potem mówi że go olewam...gdy byliśmy razem na żywo się nie spotykaliśmy bo mieszka trochę ode mnie to już niech nawet będzie przeboleję ale nie to że do koleżanek tam gdzie ja mieszkam przyjeżdża...nie rozmawialiśmy na żywo bo mówił że się boi że powie albo zrobi coś głupiego i zerwę z nim...no to nie było nic innego jak związek przez telefon...poprosiłam go ostatnio żeby dał mi święty spokój bo ta sytuacja jest dla mnie ciężka że nie radzę sobie z tym co się teraz dzieje a on że się zabije... mówi mi że nie wyobraża sobie życia beze mnie że ta miłość jest mu potrzebna do życia ja mu powiedziałam że po tym wszystkim mu już nigdy nie zaufam a bez zaufania nie da się być nawet przyjaciółmi...nie lubię gdy cierpi....co mam robić co mam myśleć? gdyby ta sytuacja u was miała miejsce jak byście się zachowywali co byście myśleli? szczerze proszę ;(((((