Potrzebuję pomocy w sprawie związku. Polecam...
I
Inmagines91 pkt
677 wyświetleń
czytać z zapasem czasu.
A więc może od początku... Ja i norbert znamy się już 8 lat. Cofnijmy się do 1 klasy podstawówki... Chodziliśmy razem wszędzie. Byliśmy wręcz nierozłączni. Ktoś by pomyślał że to będzie przyjaźń na zawsze. Lecz w pewnym momencie(3 klasa) poczułam do niego coś więcej niż tylko przyjaźń. Wiecie ta dziecięca miłość. Był zimowy wieczór. Czekaliśmy aż podjedzie moja mama aby nas odebrać. Zostaliśmy sami. Śnieg lekko prószył. Pomyślałam że to idealna chwila i go pocałowałam. Chociaż było to tylko cmoknięcie to pierwszego pocałunku się nigdy nie zapomina. Od tego momentu byliśmy parą, chociaż nadal zachowywaliśmy się jak przyjaciele. Siedzieliśmy ze sobą w ławce i łaziliśmy wszędzie razem (zapomniałam wspomnieć że jesteśmy w jednej klasie). W 5 klasie jakoś urwał nam się kontakt. Nie wiem w sumie czemu ale oddaliliśmy się od siebie. Chociaż w sumie nie na długo bo w 1 gimnazjum znowu chodziliśmy wszędzie razem. W pewnym momencie on zaczął ze mną flirtować, ale ja nie byłam gotowa na związek. W sumie nie wiem czy można nazwać to flirtem, były to raczej zaczepki, które oczywiście gasiłam. Późnym styczniem stwierdziłam że w sumie czemu by nie? W tym roku walentynki wypadały w niedzielę więc w szkole mieliśmy je w piątek. Myślałam że dostanę od niego walentynkę, ale jej nie dostałam. W niedzielę cały dzień miałam zajęty. Niedługo po tym jak wróciłam przyszedł do mnie, chodź było dość późno. Gadaliśmy jakieś 1.5 godziny, nagle Norbert wyciągnął z kieszeni pudełko w kształcie serca. Tak, poprosił mnie o zostanie jego dziewczyną. A w środku oprócz czekoladek była walentynka! No wszystko super tylko problem w tym że nadal mnie traktuje jak przyjaciółkę. Kocham go i naprawdę możemy ze sobą siedzieć godzinami. Jesteśmy ze sobą już prawie 2 lata a nadal nic się nie stało. Jeździmy na rowery, przesiadujemy ze sobą godzinami a nawet ani razu się nie pocałowaliśmy. Wiem że jest wstydliwy ale nawet mnie za rękę nie łapie jak gdzieś idziemy. Czuję się przy nim swobodnie ale chciałabym czegoś więcej. Ostatnio chciałam mu pokazać to i złapałam go za rękę jak szliśmy do domu, ale go to nie wzruszyło. Nie jest typem bad boya ani nie ma serca z kamienia. Jesteśmy tego samego wzrostu i znamy się na wylot. Ponieważ nie miałam koleżanek (nie lubiły mnie) w szkole to wychowywałam się z chłopakami, więc zamiast się malować i plotkować jak robi to reszta dziewczyn z mojej klasy, gram z nimi w gry typu WOT i minecraft. (Aktualnie mam bff którą chodzę to nie jest tak że przesiaduje tylko z chłopakami.) Nie wiem co mam robić. Został nam tylko rok co mnie bardzo zasmuca. A rok ponieważ ja jadę do innej szkoły trochę dalej i nie będziemy się widywać. Nie wiem czy sobie z tego zdaje sprawę, ale nie chcę mu zniszczyć życia związkiem na odległość. Niech się wyszaleje. Serce mi będzie pękać ale tak trzeba zrobić, więc tu jest gwóźdź programu-chcę wykorzystać jak najlepiej ten rok.
Proszę pomóżcie mi. Co mam robić?
P.S. Jeśli to pomoże to mamy noc filmową w piątek, czyli że osoby z gimnazjum i 7 klasy (40 osób) oglądamy filmy w auli śpiąc na karimatach.
A więc może od początku... Ja i norbert znamy się już 8 lat. Cofnijmy się do 1 klasy podstawówki... Chodziliśmy razem wszędzie. Byliśmy wręcz nierozłączni. Ktoś by pomyślał że to będzie przyjaźń na zawsze. Lecz w pewnym momencie(3 klasa) poczułam do niego coś więcej niż tylko przyjaźń. Wiecie ta dziecięca miłość. Był zimowy wieczór. Czekaliśmy aż podjedzie moja mama aby nas odebrać. Zostaliśmy sami. Śnieg lekko prószył. Pomyślałam że to idealna chwila i go pocałowałam. Chociaż było to tylko cmoknięcie to pierwszego pocałunku się nigdy nie zapomina. Od tego momentu byliśmy parą, chociaż nadal zachowywaliśmy się jak przyjaciele. Siedzieliśmy ze sobą w ławce i łaziliśmy wszędzie razem (zapomniałam wspomnieć że jesteśmy w jednej klasie). W 5 klasie jakoś urwał nam się kontakt. Nie wiem w sumie czemu ale oddaliliśmy się od siebie. Chociaż w sumie nie na długo bo w 1 gimnazjum znowu chodziliśmy wszędzie razem. W pewnym momencie on zaczął ze mną flirtować, ale ja nie byłam gotowa na związek. W sumie nie wiem czy można nazwać to flirtem, były to raczej zaczepki, które oczywiście gasiłam. Późnym styczniem stwierdziłam że w sumie czemu by nie? W tym roku walentynki wypadały w niedzielę więc w szkole mieliśmy je w piątek. Myślałam że dostanę od niego walentynkę, ale jej nie dostałam. W niedzielę cały dzień miałam zajęty. Niedługo po tym jak wróciłam przyszedł do mnie, chodź było dość późno. Gadaliśmy jakieś 1.5 godziny, nagle Norbert wyciągnął z kieszeni pudełko w kształcie serca. Tak, poprosił mnie o zostanie jego dziewczyną. A w środku oprócz czekoladek była walentynka! No wszystko super tylko problem w tym że nadal mnie traktuje jak przyjaciółkę. Kocham go i naprawdę możemy ze sobą siedzieć godzinami. Jesteśmy ze sobą już prawie 2 lata a nadal nic się nie stało. Jeździmy na rowery, przesiadujemy ze sobą godzinami a nawet ani razu się nie pocałowaliśmy. Wiem że jest wstydliwy ale nawet mnie za rękę nie łapie jak gdzieś idziemy. Czuję się przy nim swobodnie ale chciałabym czegoś więcej. Ostatnio chciałam mu pokazać to i złapałam go za rękę jak szliśmy do domu, ale go to nie wzruszyło. Nie jest typem bad boya ani nie ma serca z kamienia. Jesteśmy tego samego wzrostu i znamy się na wylot. Ponieważ nie miałam koleżanek (nie lubiły mnie) w szkole to wychowywałam się z chłopakami, więc zamiast się malować i plotkować jak robi to reszta dziewczyn z mojej klasy, gram z nimi w gry typu WOT i minecraft. (Aktualnie mam bff którą chodzę to nie jest tak że przesiaduje tylko z chłopakami.) Nie wiem co mam robić. Został nam tylko rok co mnie bardzo zasmuca. A rok ponieważ ja jadę do innej szkoły trochę dalej i nie będziemy się widywać. Nie wiem czy sobie z tego zdaje sprawę, ale nie chcę mu zniszczyć życia związkiem na odległość. Niech się wyszaleje. Serce mi będzie pękać ale tak trzeba zrobić, więc tu jest gwóźdź programu-chcę wykorzystać jak najlepiej ten rok.
Proszę pomóżcie mi. Co mam robić?
P.S. Jeśli to pomoże to mamy noc filmową w piątek, czyli że osoby z gimnazjum i 7 klasy (40 osób) oglądamy filmy w auli śpiąc na karimatach.