Potrzebuje rady, oto moja historia... wstępie...
A
Archimonde28 pkt
914 wyświetleń
powiem coś o sobie, mam 16 lat, jestem osobą towarzyską, bardzo wygadaną i dosyć pewną siebie. Z opinii kilku koleżanek wynika, że jestem przystojny, sam nie potrafię ocenić. Mam ciemną karnacje i czarne włosy... co tam musiałbym wrzucić zdjęcie. Kilka dni wraz z kolegami poznaliśmy kilka dziewczyn. Jestem najbardziej smiały z naszej " paczki " więc ja zagadałem, i to bardzo sukcesywnie, ponieważ spotkalismy się już kilka razy, a minęło raptem pare dni. No niestety mężczyzna jest tak zbudowany, i bardziej patrzy na wygląd. Od razu wpadła mi w oko jedna dziewczyna, ale do takiego stopnia, że często o niej myśle. Tak wiem, szczeniackie zauroczenie, ale bywa, wpadłem w sidła. Niestety nie tylko mi wpadła ona w oko...
Dziewczyna, na która leci prawie każdy chłopak w jej wieku, wiedziałem, że łatwo nie będzie. Taka dziewczyna wie, że może mieć każdego chłopaka, postanowiłem więc nie oswiadczac sie od razu, co w ogóle dla mnie jest rzeczą żałosną, i grać tak, aby to ona starała sie o mnie, a ja o nią - wyzwanie. Ponoć to buduje atrakcyjność mężczyzny, nie wiem xd.
To co teraz napisze, zdaje sie być żałosne, ale nie moge tego ubrać w inne słowa. Dzisiaj też sie spotkalismy, tym razem troche popiliśmy, 2 kieliszki na głowe, koło 9-10 poszlismy na pizze... Zamówilismy pizze na wszystkich i rozmawialiśmy. Po jakimś czasie został 1 kawałek, a ponieważ nikomu już sie nie chciało jeść, to ów dziewczyna mówi do mojego kolegi, żeby zjadł. Na co on - nie, chyba, że mnie będziesz karmić. Cos w tym stylu... Tak zaczęła go karmic xD Ale bez przesady, jeszcze nie byłem zazdrosny, zreszta jak mam byc zazdrosny o osobe, z którą nie jestem.
Potem, jak odprowadziliśmy dziewczyny na przystanek ten sam kolega niósł ją na plecach. I moje pytanie brzmi, czy wpadł jej w oko, czy to może być napędzone wódką, mimo, że w małych rozmiarach, ale jednak. Pewnego dnia gadałem z nią przez gg i zadawaliśmy sobie obaj pytania, wówczas dowiedziałem się, że ten kolega jej podoba się jako przyjaciel i nic więcej. Zapytałem tez jaki jest jej typ chłopaka. Pasował mi idealnie. No i tak sobie gadaliśmy, aż pewnego dnia założylismy się o to, że zgadne imie jej psa. Dała mi cały dzien. W nagrode miałem od niej dostać całusa - to była moja propozycja. I owszem, pewnego dnia udalismy sie na billard i pod koniec mnie pocałowała w policzka. WIeczorem gadałem z nią przez gg, napisała coś takiego " Sama niewiem jakos humoru nie mam ostatnio ;( chyba chlopaka potrzebuje " Tak, jakby coś sugerowała...
No to pomyślałem, zaproszę ją do parku. 1 raz nie wypalił, zaprosiłem ją do kina, co było głupie, potem troche zepsułem, bo zadzwonilem za późno itp... Mniejsza.
Zadzwoniłem do niej dzisiaj, chwile pogadałem i zaprosiłem ją do parku na pojutrze. Powiedziała, że nie może. Teraz to bierzmowanie i ona ma te spotkania, a wczesniej idzie z kumplami do galerii. Ja tez bym mógł iść, ale nie chce, chce być z nią sam na sam, a nie ciągle grupa i grupa -.-
No ale spoko, czekałem na sugestie, czekałem aż zaproponuje inny dzien - nic. Powiedziałem na koniec, to innym razem sie spotkamy, narazie. - Nom, innym razem.
Co mam o tym wszystkim myśleć, podobam jej się czy nie...
Dziewczyna, na która leci prawie każdy chłopak w jej wieku, wiedziałem, że łatwo nie będzie. Taka dziewczyna wie, że może mieć każdego chłopaka, postanowiłem więc nie oswiadczac sie od razu, co w ogóle dla mnie jest rzeczą żałosną, i grać tak, aby to ona starała sie o mnie, a ja o nią - wyzwanie. Ponoć to buduje atrakcyjność mężczyzny, nie wiem xd.
To co teraz napisze, zdaje sie być żałosne, ale nie moge tego ubrać w inne słowa. Dzisiaj też sie spotkalismy, tym razem troche popiliśmy, 2 kieliszki na głowe, koło 9-10 poszlismy na pizze... Zamówilismy pizze na wszystkich i rozmawialiśmy. Po jakimś czasie został 1 kawałek, a ponieważ nikomu już sie nie chciało jeść, to ów dziewczyna mówi do mojego kolegi, żeby zjadł. Na co on - nie, chyba, że mnie będziesz karmić. Cos w tym stylu... Tak zaczęła go karmic xD Ale bez przesady, jeszcze nie byłem zazdrosny, zreszta jak mam byc zazdrosny o osobe, z którą nie jestem.
Potem, jak odprowadziliśmy dziewczyny na przystanek ten sam kolega niósł ją na plecach. I moje pytanie brzmi, czy wpadł jej w oko, czy to może być napędzone wódką, mimo, że w małych rozmiarach, ale jednak. Pewnego dnia gadałem z nią przez gg i zadawaliśmy sobie obaj pytania, wówczas dowiedziałem się, że ten kolega jej podoba się jako przyjaciel i nic więcej. Zapytałem tez jaki jest jej typ chłopaka. Pasował mi idealnie. No i tak sobie gadaliśmy, aż pewnego dnia założylismy się o to, że zgadne imie jej psa. Dała mi cały dzien. W nagrode miałem od niej dostać całusa - to była moja propozycja. I owszem, pewnego dnia udalismy sie na billard i pod koniec mnie pocałowała w policzka. WIeczorem gadałem z nią przez gg, napisała coś takiego " Sama niewiem jakos humoru nie mam ostatnio ;( chyba chlopaka potrzebuje " Tak, jakby coś sugerowała...
No to pomyślałem, zaproszę ją do parku. 1 raz nie wypalił, zaprosiłem ją do kina, co było głupie, potem troche zepsułem, bo zadzwonilem za późno itp... Mniejsza.
Zadzwoniłem do niej dzisiaj, chwile pogadałem i zaprosiłem ją do parku na pojutrze. Powiedziała, że nie może. Teraz to bierzmowanie i ona ma te spotkania, a wczesniej idzie z kumplami do galerii. Ja tez bym mógł iść, ale nie chce, chce być z nią sam na sam, a nie ciągle grupa i grupa -.-
No ale spoko, czekałem na sugestie, czekałem aż zaproponuje inny dzien - nic. Powiedziałem na koniec, to innym razem sie spotkamy, narazie. - Nom, innym razem.
Co mam o tym wszystkim myśleć, podobam jej się czy nie...