powiedzcie co o tym myśleć . Poznałam...
K
kasiuniaxdd204 pkt
598 wyświetleń
chłopaka - Wojtka, przez mojego kumpla, na początku nic się nie zapowiadało. Potem zobaczyłam jego zdjęcie więc napisałam że fajne i tak zaczeliśmy pisać ze sobą codziennie, dzien i noc. Koledzy o tym nie wiedzieli, jak się spotykaliśmy to ciągle o nim myślałam, tylko on, wygłupialiśmy się, było okej, ale były takie momenty że podrywał, przytulał, a za chwile szedł smutny obok i nawet nie chciał podejść, tak jak by się z tego wycofał. A potem normalnie pisaliśmy.Wszyscy mowili że bardzo mu sie podobam, ale on się wypierał i że nie jestem w jego typie, bo nie mam długich jasnych blond włosów i niebieskich oczu. Potem spotykaliśmy się w mniejszym gronie,bo wciąż krepowaliśmy się sami. W końcu z grona 15 osób zrobiło się 4, bylismy u nich na osiedlu i grali w piłke tak niby. Potem Wojtek chciał pójść zmienić buty, więc spytał kto idzie, nikt nie chciał w efekcie zaciągnął mnie, a jak ja to i jeszcze jeden chłopak, któremu też się podobałam - jego kumpel. Poszliśmy i jednego kumpla zostawiliśmy. Był zły i potem go za to przepraszaliśmy, jakos dał się przeprosić, Potem musiałam jechać to Wojtek chciał mnie odprowadzić na przystanek, a jak my to i jego kumpel, a jeden chciał zostać znowu nie zważając na niego, zostawiliśmy go. Potem on był bardzo zły, obraził się na nas, a potem ze nie moga sie ze mną zadawać i nie rozmawialiśmy 5 miesięcy. Jednak od czasu do czasu potajemnie pisalismy, ale ja już nie miałam zadnej nadzieii choć wciąż bardzo mi na nim zależało. Potem okazało się ze koledze już przeszło i nie ma nic przeciwko, więc znowu zaczeliśmy rozmawiać, spotykać się, ale juz sami. W koncu powiedział że mnie kocha, ja mu powiedziałam to samo i byliśmy razem półtorej miesiąca. Po tym czasie zaczeliśmy się ciągle kłócić, sprzeczać i nie dogadywać. W końcu ze mną zerwał. Byłam zrozpaczona, nie wiedziałam co robić. Ale najpierw się wypłakałam. Gdy zerwał przez sms-a, napisał czy możemy mieć kontakt w przyjaźni, a ja że mhm, a on godzine później czy u mnie wszystko okej. Wiem, to było zachowanie żałosne, ale ja i tak wciąż go kocham. Potem powiedział że to definitywny koniec, a jakiś czas później dzwonią koledzy czy jak coś to bym do niego wróciła. Powiedziałam nie, bo nie miałam pojęcia co powiedzieć .. Od tamtej pory nie mamy kontaktu, a mi zostało po nim tylko srebrne serduszko które dał mi na walentynki .. Powiedzcie, co o tym sądziecie?