rok temu na początku września zobaczyłam...
B
Bluegirl518 pkt
802 wyświetlenia
chłopaka,który mi się bardzo spodobał,ale próbowałam na niego nie patrzeć(nie chciałam się zakochać po raz kolejny nieszczęśliwie).Potem na nk u jednej dziewczyny znalazłam go w znajomych,strasznie się ucieszyłam...nie miałam odwagi wysłać mu zaproszenia...ale potem wysłałam.Wiem ,że też mu się spodobałam,bo patrzył na mnie na przerwach,to rzucało się w oczy...koleżanki śmiały się ze mnie,że mam cichego wielbiciela.W kwietniu do niego napisałam na nk,że mi się podoba,że chcę go poznać i co on na to,ale nie odpisał.Jakiś czas później znalazł się bardzo blisko mnie na korytarzu w szkole,ale nie miałam odwagi do niego podejść,potem wysyłałam kolejne wiadomości,on nie odpisywał.Chciałam z nim pogadać po zakończeniu roku szkolnego,ale nie zdobyłam się na odwagę.Wyszłam ze szkoły moją koleżanką i poszłyśmy do domu,on siędział w twdy na ławce w sztni,coś mnie ciągnęło doniego,nawet chciałam się do niego zawrócić,ale dalej szłam uparcie,cały czas o nim myśląc.Początek wakacji był okropny,przez tego chłopaka nie mogłam jeść,żeby nie mama to chyba bym nic nie jadła.Myślałam,że moje życie bez niego nie ma sensu.Nawet się do niego wybrałam się do niego z koleżanką(ale on nie mieszka tam gdzie ona mówiła,może specjalnie mi nie powiedziała?).Ona mnie wogóle nie potrafiła zrozumieć...A gdy powiedziałam jej,że on dość często mi się śni,to ona powiedziała,że to koszmar...A zapomniałam o jednej rzeczy to że się w nim kocham muszę ukrywać przed rodzicami(ale to może już zostawmy...)Tylko że wtedy było mi łatwiej bo byłam uniej,więc rodzice nie mieli na demną takiej kontroli....Potem w tajemnicy przed rodzicami poprosiłam znów tą samą koleżankę żeby się ze mną do niego wybrała,teraz już wiedziałam gdzie on mieszka...Obiecała ,że przyjedzie domnie i że do niego pojedziemy,ale wykiwała mnie w tej sprawie wielokrotnie..Straciłam nadzieję,że ten chłopak będzie kiedyś mój...W sieprniu napisałam mu na nk,że się w nim zakochałam i żeby odpisał,bo to dla mnie bardzo ważne...ale nie odpisał...A z tą koleżanką wogóle nie gadam,powiedziała mi,że nie warto walczyć o niego,bo on ma już dziewczynę,przyżekła mi,że to prawda,było to dla mnie okropnym ciosem.(ostanio jak napisałam do niej na nk dlaczego mnie okłamał,to zaczęła zemścić i kazała mi go zostawić w spokoju,zaczęła mnie wyzywać od nierozgarniętych,a ja zablokowałam ją na gg i na nk). niedawno od mojej(innej) koleżanki dowiedziałam się,że on wcale nie ma dziewczyny,więc dlatego gniewam się na tatą koleżankę nigdy jej nie wybaczę,że okłamała mnie w tak ważnej dla mnie sprawie.Zapomniałam jeszce dodaćze on jest 2 lata młodszy ode mnie ja mam 16 lat a on 14.Próbowałam o nim zapomnieć,ale nie potrafię.Podobno on nie ma pojęcia o miłości.Kocham go...Nie wiem co robić.Pomóżcie.Proszę.Z góry dzięki.