Sprawa wygląda tak...Wczoraj mieliśmy spotkanie...
E
Elizabeth502.4k pkt
778 wyświetleń
klasowe, no urodziny kolegi z klasy. Po jakiś 2 godzinach przyszedł tam mój ex i jego przyjaciółka, która kilka dni wcześniej mnie wyzywała od "su..k, szmat, dzi..." itd. Ponieważ miedzy mną a moim ex była sytuacja o której nikt nie powinien wiedzieć, a wiedzą już wszyscy. Pocałowałam się z nim, gdy on był w związku. Oboje byliśmy pijani, nasz wybryk widzieli koledzy...Tak się rozniosło, może też trochę przeze mnie, przez niego też. Ja głupia powiedziałam to jego dziewczynie. Może dlatego, że nadal coś do niego czuje. Tym spieprzyłam całą relacje z nim, która i tak już była napięta ale było między nami okej, zbliżyliśmy się do siebie. Chyba liczyłam na coś. Całując mnie powtarzał czułe słówka... Mówił że jestem cudowna i inne. Rzecz w tym, że on całą winę zwalił na mnie. Powiedział że go wykorzystałam. To wszystko moja wina.. Jego przyjaciółka zaczęła mnie wyzywać przez to,a jego ex groziła mi że mnie zabije. Wracając do wczorajszego dnia, mieliśmy pogadać. Byłam już trochę pijana. Zaczęłam mu tam płakać, wyznawać mu miłość. On poszedł i powiedział mi coś chamskiego, na co odpowiedziałam "Spier***..., wypie***..." wręcz krzycząc, przy tym płakałam jak szalona. Wszyscy się zlecieli. W szale upadłam na ziemię i ryczałam w niebogłosy, inni zaczęli mnie pocieszać. Chłopaki chcieli go pobić, doszło do rękoczynów. Sama natomiast tego nie chciałam. Najgorsze jest to co powiedziałam. Powiedziałam wszystkim, że się przez niego pocięłam i chciałam połknąć tabletki, mówiłam, że nie chce już żyć. Taka była prawda, ale trochę głupio mi z tym, że zrobiłam sobie taki obciach. Jestem osobą ułożoną, zwykle nie chodzę na takie libacje alkoholowe. Potem wyjaśniliśmy sobie całą sytuację, on niby przeprosił ,ale widziałam, że to było wymuszone, bo chcieli go pobić i chyba się bał. Należało mu się owszem. Gdyby chłopak do was powiedział coś w stylu że jesteś gównem, niby w żartach ale jednak, albo że nadaje się tylko pod latarnie. Jeszcze tak totalnie kłamie, mówi że sam by powiedział to swojej dziewczynie, jak byłoby między nimi lepiej, a wczoraj mi pisał że nie ma odwagi spojrzeć jej w oczy po tym co zrobiła. Totalnie tego nie rozumiem, to się nie trzyma całości. Oni nie są już razem. Chce jak najszybciej zapomnieć o tym co sie stało, o tym że wszyscy już wiedzą o moich problemach, poniżyłam się strasznie z tymi tabletkami i cięciem. To były emocje. Może nie będą pamiętać. Strasznie się tym przejmuje. Pomóżcie. To już trwa 7 mięsięcy prawie, ten mój stan rozsypki, nadal nie potrafię się pozbierać. Kocham go, chce przestać ale nie umiem. Przez to robię głupie rzeczy, jeszcze ostatnio straciłam przyjaciela, po prostu przestał się odzywać. Jest mi cholernie przykro. Za dużo tych problemów jak na głowę 16 letniej dziewczyny. Wtedy naprawdę bałam się o swoje życie. Miałam dość. Wstyd mi strasznie, bo jestem słaba. Niby wszyscy mi pomagali, ale na bank będą o tym gadać. Chociaż byli bardzo napici. Nie wiem jak mieć to w dupie.. Czy to bardzo złe co powiedziałam, martwię się opinią innych..:( Pomocy..