Warto kontynuować ten związek?
A
alz27 pkt
641 wyświetleń
Zacznę od początku. Poznałam pewnego chłopaka w lutym. Nazwijmy go Kuba. Był to dobry kolega mojej przyjaciółki. Miałam wtedy chłopaka, więc nasza znajomość zakończyła się na 15-sto minutowej rozmowie. Z byłym mi nie wyszło, miałam strasznego doła po rozstaniu z nim, ponieważ mnie zdradził. Wcześniej wspomniana przyjaciółka wpadła na pomysł, żeby Kuba do mnie napisał bo należy do osób, które potrafią poprawić humor. No i się stało... Kuba napisał i nie zaprzeczę, humor umiał doskonale poprawić. Zaczęliśmy pisać. Nie chodzimy do tej samej szkoły, więc spotykaliśmy się po lekcjach. Od maja zaczęliśmy się spotykać regularnie, praktycznie codziennie. Na początku były to po prostu bardziej przyjacielskie spotkania, ale do czasu... Któregoś dnia mnie pocałował i powiedział, że się we mnie zakochał. Byłam w lekkim szoku. Później zapytał mnie o chodzenie. Odmówiłam. Nie byłam pewna swoich uczuć. Po drodze było wiele kłótni, straciłam przyjaciół (nie potrafili zaakceptować naszej znajomości), były różne krzywe akcje z obu stron, a my tkwiliśmy w tzw. "friendzone"... Zachowywaliśmy się czasami jak para, chociaż nią nie byliśmy, ale nadal się kłóciliśmy, praktycznie codziennie. Kuba mówił, że związek bardzo go zmienia, że bardziej się angażuje, poświęca się... W końcu uczynił najgorszy dzień w moim życiu, jednym z najlepszych. Zapytał 2 raz. Zgodziłam się. Myślałam, że w tym momencie wszystko co złe już za nami. Jednak nie. Kuba przestał poświęcać mi uwagę. Przestał się mną interesować. Liczyła się tylko praca(wakacyjna), gry, kuple, boisko... Dla mnie miał czas może max 2 razy w tygodniu na 1-2h. Obwiniał mnie, że się czepiam wszystkiego, że go nie rozumiem. Potrafił mnie wyzwać i kazał spierda**ć.. Potrafił przez cały dzień głupiego sms-a nie wysłać.. wieczorem jak dzwoniłam, mówił, że nie ma siły gadać, po czym siadał do kompa i grał... Mimo to mówi, że jestem dla niego całym światem, że bardzo mnie kocha i zależy mu na mnie, tylko nie potrafi tego okazywać. Ostatnio doszło między nami do małego zbliżenia. Nie uprawialiśmy seksu, ale było coś więcej niż pocałunki. Wydawało mi się, że było ok. Jak wróciliśmy do domu on się zaczął zachowywać jakby go coś opętało. Zrobił mi awanturę, po czym nie odzywa się już 2 dzień.
Prawda jest taka, że jesteśmy z 2 różnych światów, nie mamy wspólnych zainteresowań....ale kocham go jak żadnego innego wcześniej... Jest dla mnie całym światem, po prostu nie mogę sobie wyobrazić, że nie jesteśmy już razem. Nigdy z nikim nie czułam się tak jak z nim. Nie potrafię sobie wytłumaczyć co zrobiłam źle. Wcześniej przesiadywałam z nim godzinami, każdą wolną chwilę spędzaliśmy razem....teraz tego nie ma. Po prostu coś się bardzo zepsuło. Nie wiem czy wierzyć w jego słowa, że kocha, czy patrzeć na jego zachowanie, którym kompletnie mnie olewa. Czasami rani bardzo, zachowuje się też jak dzieciak, ale kocham go bardzo mocno. Zrobił wiele dobrego dla mnie, za co jestem mu bardzo wdzięczna. Chciałabym poznać Waszą opinię na ten temat. Powinniśmy to zakończyć? :(
Prawda jest taka, że jesteśmy z 2 różnych światów, nie mamy wspólnych zainteresowań....ale kocham go jak żadnego innego wcześniej... Jest dla mnie całym światem, po prostu nie mogę sobie wyobrazić, że nie jesteśmy już razem. Nigdy z nikim nie czułam się tak jak z nim. Nie potrafię sobie wytłumaczyć co zrobiłam źle. Wcześniej przesiadywałam z nim godzinami, każdą wolną chwilę spędzaliśmy razem....teraz tego nie ma. Po prostu coś się bardzo zepsuło. Nie wiem czy wierzyć w jego słowa, że kocha, czy patrzeć na jego zachowanie, którym kompletnie mnie olewa. Czasami rani bardzo, zachowuje się też jak dzieciak, ale kocham go bardzo mocno. Zrobił wiele dobrego dla mnie, za co jestem mu bardzo wdzięczna. Chciałabym poznać Waszą opinię na ten temat. Powinniśmy to zakończyć? :(