Wierszyk: &
L
ladyagatha320 pkt
1.1k wyświetlenia
Przejdzie! Kiedyś zawsze przechodzi.
Krzyczy, kopie, bije, ale odejdzie.
Musi… Bo jej każę.
Nie wiem, ile to potrwa, ile zadamy sobie ran.
Ale odejdzie. Musi, nie pozwolę jej zostać.
Spalę ją na stosie jak czarownicę
Za to, że rzuciła na mnie urok,
Za to, że przez nią nie pamiętam
Jak trzeba samemu żyć.
Własnymi rękami odbiorę jej ostatnie tchnienie,
Bo była bezużyteczna.
Nie nauczyła mnie, jak trzeba ją okazywać.
Zabrała mi część mnie, która nadawała wszystkiemu sens.
Rozkazuję jej zostawić mnie w spokoju! Płaczę…
Ale ona tylko zaśnie! Będzie czuwać!
Bo ta prawdziwa nigdy nie rdzewieje…
***
Sądzicie, że ta prawdziwa faktycznie nie rdzewieje?
Krzyczy, kopie, bije, ale odejdzie.
Musi… Bo jej każę.
Nie wiem, ile to potrwa, ile zadamy sobie ran.
Ale odejdzie. Musi, nie pozwolę jej zostać.
Spalę ją na stosie jak czarownicę
Za to, że rzuciła na mnie urok,
Za to, że przez nią nie pamiętam
Jak trzeba samemu żyć.
Własnymi rękami odbiorę jej ostatnie tchnienie,
Bo była bezużyteczna.
Nie nauczyła mnie, jak trzeba ją okazywać.
Zabrała mi część mnie, która nadawała wszystkiemu sens.
Rozkazuję jej zostawić mnie w spokoju! Płaczę…
Ale ona tylko zaśnie! Będzie czuwać!
Bo ta prawdziwa nigdy nie rdzewieje…
***
Sądzicie, że ta prawdziwa faktycznie nie rdzewieje?