Tak, wierzę w duchy. Mam wiele powodów, aby w nie wierzyć.
Kiedyś gdy byłam mała kąpałam się z mamą, siedzimy w tej wannie, rozmawiamy, a za chwilę zaczyna grać pozytywka. Nie mogła sama od siebie zagrać bo akurat ona była taka, że miała 2, albo 3 szufladki, teraz nie pamiętam dokładnie... Trzeba było ją od spodu nakręcić, a potem otworzyć dolną szufladkę by zaczęła grać. Mimo tego, że szufladka była zamknięta, a pozytywki nikt wcześniej nie nakręcał, ona sama zaczęła grać.
Również gdy byłam jeszcze mała zawsze w nocy budził mnie czyiś szept, głos. Wołał moje imię, wstawałam z łóżka, przeszłam się po korytarzu i nic się nie działo, wracałam spać.
Dawno temu gdy byłam na dworze stałam przy bramie. Nagle patrzę, a niedaleko mnie stoi kobieta, ubrana na biało. Miała ubrane białe spodnie, białą koszulę i nosiła ciemne okulary, lenonki. Posiadała długie, kręcone, białe włosy. Cała jakoś dziwnie się świeciła. Odwróciłam się,pobiegłam trochę, ale zaraz się wróciłam to trwało jakieś 5 sekund może mniej. Patrzę, a tam nikogo nie ma. Nie mogła odejść w 5 sekund.
Byłam sama w pokoju, w salonie dokładniej. W każdym razie gdzieś szłam, nie pamiętam gdzie, do kuchni, albo do łazienki. Kątem oka zobaczyłam coś czarnego coś ,,przebiegło" obok mnie. Wpierw myślałam, że przechodziła obok mnie moja mama, ale jak się okazało, ona w tym czasie brała kąpiel.
Kiedyś nocowała u nas kuzynka mojej mamy. Następnego dnia, powiedziała, że już więcej nie będzie u nas spała, coś ja postraszyło, powiedziała, że się boi przebywać w tym domu. Nie chciała powiedzieć co się dokładnie stało.
Teraz czas na przeżycia mojej mamy :)
Pewnej nocy moja mama usłyszała, że ktoś idzie po schodach, zapytała ,,Kto tu idzie? Kto tam jest?" Nie otrzymała żadnej odpowiedzi. Potem by sprawdzić kto tam idzie, chciała wstać - nie mogła. Mówiła, że coś ją trzymało, nie pozwalało jej wstać.
Mieliśmy bujany fotel, taki czerwony, a on sam zaczął się bujać. Okna były pozamykane, a i tak wiatr by nim aż tak mocno nie poruszył. To było bardzo intensywne, mocno i szybko się bujał do przodu i do tyłu. To widziała moja mama.
Mama była na dworze, parasol (Taki mały co wbija się go do ziemi np. na plaży) był oparty o barierkę z tarasu, był wysoko postawiony nagle nad parasolem moja mama widzi głowę. Zaraz mama woła mojego ojczyma i krzyczy ,,Robert!", tak mój ojczym ma na imię. On nie odpowiada jej, a tym bardziej to nie mógł być on bo widziała by go dalej jak szedł. Następnego dnia mama kazała mojemu ojczymowi stanąć za parasolem by sprawdzić czy to jednak mógł być on, jego głowy nie widać, nie jest aż tak wysoki by przewyższyć ten parasol. Mój ojczym mówi, że mógł to być jego dziadek, bo on był wysoki. Najgorsze jest to, że i mój ojczym i jego dziadek mieli takie samo imię.
Mamy dwa psy Dogi Argentyńskie, o coś się pogryzły i to nie byle jak bo jak takie psy się gryzą to krew jest wszędzie. Mój ojczym chce je rozdzielić po czym jeden z psów przypadkiem (Pies poczuł, że to nie jego przeciwnik, tylko jego właściciel, więc go puścił.) gryzie go w rękę, krew była wszędzia na ścianach, na szafkach, na stołach, na krzesłach, na podłodze, głównie z ręki mojego ojczyma. Na noc moja mama widzi postać w drzwiach. Opisała ją, a mój ojczym powiedział, że to była jego babcia, opis podany przez moją mamę właśnie do niej pasował. Prawdopodobnie przyszła zobaczyć, czy z moim ojczymem jest wszystko w porządku.
Ja i moja siostra pewnego dnia powiedziałyśmy mojej mamie, że widziałyśmy naszego dziadka. On nie żyje, nigdy go nie poznałam. Zmarł jeszcze przed tym nim się urodziłam. Moja mama była w szoku. Ja tego nie pamiętam, ale to wiem od mamy.
Mój ojczym raz zobaczył czarną postać w oknie. On cały czas robił sobie żarty z duchów. Brał znicz, zapalał go i mówił ,,Babciu, jeżeli tu jesteś daj jakiś znak" -,- Twierdził, że się nie przestraszył, ale pewnie kłamał.
Większość rzeczy było w moim starym domu, w nim zmarł tylko mój dziadek, tyle, że nie w domu, a na dworze. W nim było to z pozytywką, z wołaniem mojego imienia, z kuzynką mojej mamy, z chodzeniem po schodach, z bujanym krzesłem, z białą postacią, z tym, że widziałam wraz z siostrą dziadka... Teraz mamy nowy dom, całkiem nowy, nikt nim nie zmarł, bo my go sobie wybudowaliśmy. A tu ukazała się postać w drzwiach, głowa obok parasolu, cień w oknie, cień obok mnie, nikt tam nie zmarł, więc jak widać duchy mogą się przemieszczać. Świat to wielka tajemnica :)
Pozdrawiam! :)