Witam. Chciałabym abyście pomogli mi...
S
Sylwia9339 pkt
626 wyświetleń
zrozumieć mojego ex.
Więc zacznę od tego że byliśmy z sobą 3 miesiące, od miesiąca nie jesteśmy razem, a ja non stop myślę, tęsknie, mam tak pierwszy raz.. Związek udany, zero kłótni, problemów. Różnica wieku 6 lat.
On zerwał, ponieważ zdarzyła się pewna sytuacja, nie dogadanie między nami- Zadzwoniłam do niego z wyrzutami, przeklinając i podnosząc głos. (pierwszy raz, ale miałam swoje racje, ale przegięłam) Dwa dni po kłótni spotkaliśmy się, powiedział, że miał ochotę rozwalić tel o podłogę, po kłótni itp. i zerwał, ale przebiegło to pokojowo :)
Następnego dnia musiałam przyjechać po swoje rzeczy do niego, które zostawiłam.. Spotkanie nie zręczne, ale jakoś rozmawialiśmy, musieliśmy- gdyż czekałam na autobus godzinę. Widziałam jak się patrzał na mnie, jakby chciał to wszystko cofnąć, więc spytałam się o czym myśli- on na to, że ładnie wyglądam, że chciałby mnie pocałować, ale nie chce tak komplikować sytuacji, ja też nic z tym nie zrobiłam, wróciłam do domu... Minęły trzy dni od tego spotkania, i napisałam do niego- Że brakuje mi go, chciałabym się spotkać i pogadać jak znajomi o wszystkim i o niczym... zgodził się, umówiliśmy się na sobotę. Spotkanie w skrócie wyglądało tak, że najpierw raz mnie pocałował gdy graliśmy w karty, powiedziałam mu że nie zręcznie się poczułam, za co mnie przeprosił.. potem włączyliśmy film, i znowu zaczął mnie całować, mówił że brakuje mu mnie, że też tęsknił... itp... leżeliśmy przytuleni, chciał bym została, ale nie mogłam, odwiózł mnie do domu, umówiliśmy się na następny dzień, że wpadnę do niego wieczorem i zostanę na noc.
W ciągu dnia napisał że nie da rady dziś, i że przełóżmy to na inny dzień. Pomyślałam okey, przełóżmy.. a wieczorem dostaje od niego esemes- ,,przepraszam, ja cię tylko zranię, wczoraj udowodniłem że nie umiem się z Tobą kolegować, a nic więcej nie mogę ci zaoferować, nie nalegaj na spotkanie:''....- fajnie, pomyślałam sobie, o co mu chodzi??.. znowu minęło kilka dni, a ją ciągle myślałam o nim. Doszłam do wniosku że nie mogę się tak poddać, i jeszcze raz spróbuje nawiązać kontakt, skoro rozstaliśmy się w zgodzie... i napisałam z pytaniem o spotkanie, napisał że nie da rady do końca tygodnia itp... poczułam się jak bym mu się narzucała... chociaż ciężko nazwać to narzucaniem- dwa esemesy po kilku dniach, z prośbą o spotkanie ;P. Odpuściłam sobie i nie pisałam do niego więcej, pomyślałam że jak mu zależy, sam się odezwie, a jak nie to mówi się trudno... Minęło półtorej tygodnia od tam tego esemesowania z nim, wstaje rano, patrzę esemes.- Hej myślę o Tobie, nie odpowiadaj dziś, ale z miłą chęcią pogadałbym jutro.. to odpisałam po kilku godzinach, zaproponował mi spotkanie na spacer...
I o to moje pytanie- o co mu chodzi??? czy dalej coś czuje, przemyślał jakie to głupie było z jego strony że zerwał po jednej kłótni czy jak? Dodam że pierwszy powiedział mi że mnie kocha, jakoś po dwóch tygodniach związku.. zabierał do znajomych, poznał mnie z siostrą, ojcem...a przy zerwaniu gdy się go spytałam po co mi mówił że mnie kocha, bo dziwne to że po jednej kłótni- odpowiedział że wydawało mu się że tak jest...
Więc zacznę od tego że byliśmy z sobą 3 miesiące, od miesiąca nie jesteśmy razem, a ja non stop myślę, tęsknie, mam tak pierwszy raz.. Związek udany, zero kłótni, problemów. Różnica wieku 6 lat.
On zerwał, ponieważ zdarzyła się pewna sytuacja, nie dogadanie między nami- Zadzwoniłam do niego z wyrzutami, przeklinając i podnosząc głos. (pierwszy raz, ale miałam swoje racje, ale przegięłam) Dwa dni po kłótni spotkaliśmy się, powiedział, że miał ochotę rozwalić tel o podłogę, po kłótni itp. i zerwał, ale przebiegło to pokojowo :)
Następnego dnia musiałam przyjechać po swoje rzeczy do niego, które zostawiłam.. Spotkanie nie zręczne, ale jakoś rozmawialiśmy, musieliśmy- gdyż czekałam na autobus godzinę. Widziałam jak się patrzał na mnie, jakby chciał to wszystko cofnąć, więc spytałam się o czym myśli- on na to, że ładnie wyglądam, że chciałby mnie pocałować, ale nie chce tak komplikować sytuacji, ja też nic z tym nie zrobiłam, wróciłam do domu... Minęły trzy dni od tego spotkania, i napisałam do niego- Że brakuje mi go, chciałabym się spotkać i pogadać jak znajomi o wszystkim i o niczym... zgodził się, umówiliśmy się na sobotę. Spotkanie w skrócie wyglądało tak, że najpierw raz mnie pocałował gdy graliśmy w karty, powiedziałam mu że nie zręcznie się poczułam, za co mnie przeprosił.. potem włączyliśmy film, i znowu zaczął mnie całować, mówił że brakuje mu mnie, że też tęsknił... itp... leżeliśmy przytuleni, chciał bym została, ale nie mogłam, odwiózł mnie do domu, umówiliśmy się na następny dzień, że wpadnę do niego wieczorem i zostanę na noc.
W ciągu dnia napisał że nie da rady dziś, i że przełóżmy to na inny dzień. Pomyślałam okey, przełóżmy.. a wieczorem dostaje od niego esemes- ,,przepraszam, ja cię tylko zranię, wczoraj udowodniłem że nie umiem się z Tobą kolegować, a nic więcej nie mogę ci zaoferować, nie nalegaj na spotkanie:''....- fajnie, pomyślałam sobie, o co mu chodzi??.. znowu minęło kilka dni, a ją ciągle myślałam o nim. Doszłam do wniosku że nie mogę się tak poddać, i jeszcze raz spróbuje nawiązać kontakt, skoro rozstaliśmy się w zgodzie... i napisałam z pytaniem o spotkanie, napisał że nie da rady do końca tygodnia itp... poczułam się jak bym mu się narzucała... chociaż ciężko nazwać to narzucaniem- dwa esemesy po kilku dniach, z prośbą o spotkanie ;P. Odpuściłam sobie i nie pisałam do niego więcej, pomyślałam że jak mu zależy, sam się odezwie, a jak nie to mówi się trudno... Minęło półtorej tygodnia od tam tego esemesowania z nim, wstaje rano, patrzę esemes.- Hej myślę o Tobie, nie odpowiadaj dziś, ale z miłą chęcią pogadałbym jutro.. to odpisałam po kilku godzinach, zaproponował mi spotkanie na spacer...
I o to moje pytanie- o co mu chodzi??? czy dalej coś czuje, przemyślał jakie to głupie było z jego strony że zerwał po jednej kłótni czy jak? Dodam że pierwszy powiedział mi że mnie kocha, jakoś po dwóch tygodniach związku.. zabierał do znajomych, poznał mnie z siostrą, ojcem...a przy zerwaniu gdy się go spytałam po co mi mówił że mnie kocha, bo dziwne to że po jednej kłótni- odpowiedział że wydawało mu się że tak jest...