Witam.. Chodzi o chłopaka.. Otóż chodzi o to...
N
Nieogarnięta24.3k pkt
765 wyświetleń
,że troche zawaliłam sprawe, a mianowicie 2 tygodnie temu, po sobotnim spotkaniu w poniedziałek, troche naskoczyłam na chłopaka z którym sie spotykam.. była 15, on nie pisał, więc napisałam mu sms, po którym on zadzwonił, no i wtedy niestety bezmyślnie naskoczyłam na niego, dlaczego jeszcze nie pisze, mimo że zawsze robił to o 13-14.. po krótkiej rozmowie, on powiedział, że przecież jesteśmy jeszcze przyjaciółmi, no i że nie wiedział , że musi dzwonić czy odzywać sie co do minuty... ja wtedy prawie sie rozpłakałam ( wiem, zrobiłam z siebie idiotke.. ), po upływie paru godzin, napisał do mnie, jednak był jakiś dziwny.. pisał od niechcenia.. później przez cały tydzień też był jakiś dziwny, pisał tylko rano i wieczorem, że idzie do pracy, że nie ma czasu itd.. bo chodzi na nocne zmiany że jest wyczerpany. Mimo to, było jeszcze w miarę ok. W piątek chciałam, żeby zadzwonił, on znowu wyleciał z tekstem, że "Jesteśmy przyjaciółmi, więc nie ma potrzeby, żeby dzwonić na każde zawołanie", wmurowało mnie wtedy.. w sobote i niedziele jeszcze napisał, w tym tygodniu nie odezwał sie od 3 dni, w czwartek napisał i powiedział o co chodzi, że moje zachowanie było śmieszne, bo mówiłam mu 'czemu nie piszesz', 'czemu nie dzwonisz' itd i dlatego napisał mi, że jesteśmy przyjaciółmi.. Przeprosiłam go, powiedzialam ze troche mnie poniosło, on powiedział, że wszystko jest okej, lajt itd, że nic sie nie dzieje, później napisał wieczorem.. Mimo to, od piątku jeszcze sie nie odzywa, zazwyczaj robił to codziennie..
I teraz pytanie, czy waszym zdaniem całkiem zwaliłam sprawe, on uznał mnie za desperatke i już niestety nie mam żadnych szans? Czy minie troche czasu i mu przejdzie? I czy czekać, aż on zainicjuje kontakt, żeby znowu nie wyjść na jakąś desperatke? Czy po prostu sie wkurzył moim zachowaniem? Zachowałam sie totalnie bezmyślnie, ale to wynika ze strachu, przed odrzuceniem, nie pomyślałam kompletnie co robie i jak sie zachowuje.. Przed tą sytuacją było okej, spotykaliśmy się zachowywaliśmy niemalże jak para, mówił że z każdym spotkaniem coraz częściej o mnie myśli, starał sie o mnie, kupował prezenty...
I teraz pytanie, czy waszym zdaniem całkiem zwaliłam sprawe, on uznał mnie za desperatke i już niestety nie mam żadnych szans? Czy minie troche czasu i mu przejdzie? I czy czekać, aż on zainicjuje kontakt, żeby znowu nie wyjść na jakąś desperatke? Czy po prostu sie wkurzył moim zachowaniem? Zachowałam sie totalnie bezmyślnie, ale to wynika ze strachu, przed odrzuceniem, nie pomyślałam kompletnie co robie i jak sie zachowuje.. Przed tą sytuacją było okej, spotykaliśmy się zachowywaliśmy niemalże jak para, mówił że z każdym spotkaniem coraz częściej o mnie myśli, starał sie o mnie, kupował prezenty...