Wyścig szczurów w gimnazjum...
S
smartgeek11 pkt
1.1k wyświetleń
Hej. Zacznę może od początku. W 6 klasie podstawówki można powiedzieć, że zaczął się wyścig szczurów. Była grupa osób, która chciała mieć najlepsze oceny i po trupach d tego dążyła. Ja też byłam w tej grupie, ale nie działałam na szkodę innych, tylko próbowałam "normalnie" to osiągnąć. Tamten wyścig (choć według wikipedii takiego wyścigu nie można wygrać) wygrałam. Miałam średnią 6.0 i dostałam się do jednego z najlepszych gimnazjów w Warszawie. Mimo to, miałam już dość ciągłej walki o oceny, dlatego wybrałam spokojniejszą klasę. Teraz jednak odkryłam, że chociaż chciałam od wyścigu uciec, to jednak bardzo go chcę. Może to dziwne, ale tęsknię za zarywaniem nocy na robienie lekcji i walkę o oceny. Problem tylko, że w tej szkole jest to trudniejsze. Problem też w tym, że powoli przestaję chcieć się uczyć. Trudniej jest mi się za coś zabrać. Rodzice martwią się o mnie. Starają się mnie wspierać i mówią, że nawet jeśli nie wszystko będzie w porządku, nadal przy mnie będą. Ostatnio kupili mi leki na stres i pytali czy chciałabym umówić się na wizytę u psychologa. Tylko, że ja chciałabym się czasami bardziej stresować, bo stres jest dobrą motywacją, a jeżeli dalej tak będzie, to będę miała zaległości w szkole. Boję się tylko, bo ten wyścig wygra najsilniejszy, a w mojej szkole zdarzały się już poważne konsekwencje takiego wyścigu. Boję się, żeby pewnego dnia nie wytrzymam nerwowo, ale mimo to staram się udawać w szkole silną, która ze wszystkim daje radę. Pomóżcie. Co mam zrobić, żeby bardziej zmotywować się do nauki, a przy tym nie zwariować?