Ooook ^^
Zacznę od swojej pierwszej miłości:
Wyjechałam w ferie z kuzynami i ich rodzicami do ośrodka w góry. Pojechali tam też ich znajomi, w tym pewien chłopak w moim wieku. Zakochałam się od pierwszego wejrzenia, gdy ujrzałam go na stołówce. Potem już było coraz gorzej. Za każdym razem gdy go widziałam serce biło mi coraz szybciej. Ale na szczęście potrafiłam zachowywać się przy nim normalnie i gadaliśmy ze sobą :P Nawet nie wiem jak to się stało, że się zakumplowaliśmy. Całe dni ze sobą przebywaliśmy. Nawet nie zauważyłam kiedy staliśmy się sobie bardzo bliscy. Nigdy nam się w naszym towarzystwie nie nudziło, w końcu doszło do tego, że woleliśmy być tylko we dwoje niż w większym gronie. On był bardzo kulturalny, a do tego ambitny i wysportowany ;) No i zabawny, a to dla mnie najważniejsza cecha charakteru. Po prostu ideał ;P Dowiedziałam się też od niego, że mu się podobam. Zaczęliśmy się spotykać. Do końca ferii wychodziliśmy razem do kina, na spacery itp. A potem wyjechałam do domu (mieszkałam w innym mieście niż on) i tak.. skończyła się nasza przygoda ;( Zerwałam z nim po tygodniu chodzenia do szkoły, bo przez niego cały czas płakałam z tęsknoty, a on zaczął mnie olewać. Bo nie chciał się do mnie przywiązywać. Wolał zapomnieć :( W sumie to był dobry pomysł. Po 4 miesiącach w końcu zapomniałam o jego uśmiechu i naszych rozmowach... Ale czasami ból powraca, ale na krótko ;) Boję się tylko kolejnego spotkania, w następne ferie ;/
Teraz chodzę z Sebą, od miesiąca. Dzięki niemu zapomniałam (mniej więcej) o mojej pierwszej miłości, ale przed nim spotykałam się z Adrianem, poznanym w necie. Spodobał mi się, a ja jemu. Ale potem wyjechałam na wakacje, poznałam Artura i zaczęłam z nim chodzić. Adrian mi odradzał ten związek, bo chciał być ze mną, ale nie zerwałam dla niego z Arturem. Za to po kilku tygodniach poznałam na obozie Sebę i to właśnie dla niego zerwałam z Arturem, który mnie za to znienawidził, z czym mi jest bardzo źle, bo był naprawdę dobrym kumplem zanim doszło do czegoś więcej ;( A z Sebą byłoby mi naprawdę idealnie gdyby nie... Adrian, który nie odpuszcza. Mówi, że poczeka aż będę wolna i wtedy przyjedzie do mnie i zrobi wszystko żebym dała mu szansę. On naprawdę jest wspaniały :) I przez to często mam wątpliwości czy rzeczywiście lepiej by mi było z nim ;/ Ale jestem szczęśliwa z Sebą i nie chcę tego zmieniać :D Więc sobie Adrian trochę poczeka, ale ja też chciałabym kiedyś (KIEDYŚ!!!) z nim spróbować. Na razie jednak się nie zapowiada, żebym była wolna, bo Seba jest naprawdę idealny ;) Z Adrianem na razie się kumplujemy.. :)