16 odpowiedzi
1
Zależy o co. Jak o pierdołkę, to zwyczajnie idę do siebie do pokoju, wracam za pół godziny i wszystko jest ok.
Jak pójdzie o coś większego to się nie wtrącam: siedzę z boku i zabieram im z widoku ostre narzędzia.
Kiedy się wykrzyczą każde idzie w swoją stronę i wracają po kilkunastu minutach. Wtedy zostawiam ich samych i zawsze dochodzą do porozumienia, potem jest już wszystko ok.
Jak pójdzie o coś większego to się nie wtrącam: siedzę z boku i zabieram im z widoku ostre narzędzia.
Kiedy się wykrzyczą każde idzie w swoją stronę i wracają po kilkunastu minutach. Wtedy zostawiam ich samych i zawsze dochodzą do porozumienia, potem jest już wszystko ok.
1