Przejdź do treści głównej
B

bruma114

Użytkownik
Na portalu od kwiecień 2010
476punktów
38reputacja
0odznak
0obserwujących
0obserwowanych
0znajomych
Galeria

Odpowiedź na: Bóg... Istnieje ktoś taki? ojj... szczerze?

Stara się- no właśnie. Dochodzimy do punktu wyjścia. Ateista się nie stara skoro nie wierzy w życie wieczne to jest mu to obojętne. Wierzący czuje respekt i stara się.

+21 / -18

Odpowiedź na: Bóg... Istnieje ktoś taki? ojj... szczerze?

Tak uważasz ty PaleOla- tylko pozazdrościć tak silnej wiary. Wiesz więc wiara jest dla Ciebie czymś naturalnym i prostym. Wielu ludzi jednak ma chwile zwątpienia- i to jest właśnie trudne- wierzyć niezmiennie- pomimo wszystko.

+24 / -35

Odpowiedź na: Bóg... Istnieje ktoś taki? ojj... szczerze?

~malwinka- ciekawe podejście do sprawy:D:D Dorota Terakowska- naprawdę mądra kobieta- Tam gdzie spadają anioły- książka, której nigdy się nie zapomina.

+3 / -2

Odpowiedź na: Bóg... Istnieje ktoś taki? ojj... szczerze?

Tego nie wiem (przypadkiem nie jestem Bogiem:D), ale nie zauważyłaś, że wszystko umiera. A przede wszystkim- czy nie zauważyłaś, że większość rzeczy, a nawet ludzi umiera z naszej własnej winy? Dlaczego ma nam być dane to co odbieramy innym? To proces, którego nie zatrzymasz. Jedna z tych tzw bajek mówi, że przez grzech odebrano nam raj (tym samym natychmiastowe życie wieczne). Takie życie jest dane tylko tym, którzy cenią je, znają jego znaczenie i je szanują. Tego nie nauczysz wszystkich ludzi na świecie. Wystarczy spojrzeć w wiadomości. Jak długo my będziemy siać śmierć, tak długo śmierć będzie nas zbierać.

+17 / -19

Odpowiedź na: Bóg... Istnieje ktoś taki? ojj... szczerze?

PaleOla- masz 100% pewność, że takie życie wieczne przeznaczył Ci Bóg?

+31 / -16

Odpowiedź na: Bóg... Istnieje ktoś taki? ojj... szczerze?

Takie sytuacje spotykają wszystkich. Myślisz, że wierzący nie mają chwil słabości? Że nie wątpią? W takich sytuacjach to oni, a nie ateiści zadają sobie pytanie- Gdzie byłeś Boże gdy Cię potrzebowałem?. Nie wiadomo czemu się dzieje tak a nie inaczej. Niewierzący traci wszystko, wierzący jednak traci jeszcze więcej- traci wiarę lub targają nim sprzeczności. Taki zwykły przykład: Bardzo chce Ci się pić: masz tylko do wyboru kawę lub sok wiśniowy- nie cierpisz ani jednego ani drugiego: A) Rezygnujesz- idziesz dalej może coś się trafi B) Stoisz nad tymi napojami i choć wiesz że nie lubisz i to trudne, ale godzinę zastanawiasz się co wybrać Może głupi przykład, ale chodziło tylko o jedno: Co jest trudniejsze rezygnacja i szybkie zapomnienie o sprawie, czy długie szarpiące Cię rozterki?

+21 / -17

Odpowiedź na: Bóg... Istnieje ktoś taki? ojj... szczerze?

radziuuuu- niektórzy boją się właśnie tego życia wiecznego, a nie na odwrót. Lepiej by było mieć świadomość tego, że później nic nie ma. Nie byłoby strachu, jedynie żal, że życie się kończy i tyle rzeczy zostało nie zrobionych. Dużo gorsza jest niepewność tego co po "śmierci" nadejdzie.

+4 / -2

Odpowiedź na: Bóg... Istnieje ktoś taki? ojj... szczerze?

PaleOla- o tym mówiłam (a przynajmniej starałam się powiedzieć) :D Najwyraźniej źle to ujęłam. Ateistom jest łatwiej pod tym względem, że nie posiadają zobowiązań wobec pewnych sfer swojego sumienia i łatwiej dlatego, że wszystko co robią wydaje im się być proste i nie podlegające ocenie. Nie spowiadają się (nie mówię o konfesjonale) nawet przed sobą. Świadomie odrzucają to, co jak powiedziałaś posiadają wierzący- oparcie. Tylko, że oni nie są świadomi braku tego oparcia. Łatwiej jest myśleć, że żyjesz tylko tu, a potem nie zostaniesz rozliczony.

+19 / -21

Odpowiedź na: Bóg... Istnieje ktoś taki? ojj... szczerze?

Isnieje. Bo gdyby Go nie było... to co my tu robimy? Nie wzięliśmy się z nikąd. Wszystko co jest- ma sens- jest ze sobą zgodnie połączone. Jesteś tu gdzie jesteś, czujesz to co czujesz, robisz to co robisz- I nie wierzysz, że on w tym wszystkim jest? Naukowcy mówią wiele, opierają się na tzw "faktach"- tylko z kąd te fakty się wzięły? Z bujd przekazywanych przez starożytnych filozofów nie mających nic do roboty. Skąd oni mogą wiedzieć, że coś jest czymś na pewno. Natomiast Bóg... mów, że Biblia jest kłamstwem. Mów co chcesz. Nie została ona przez niego napisana. Jest świadectwem różnie interpretowanej wiary w Jego wielkość. Codziennie mają miejsce wydarzenia potwierdzające Jego istnienie. Nie mówię tylko o cudownych objawieniach. Jutro przyjżyj się wszystkiemu z większą dokładnością. Zastanów się. Skoro On tego wszystkiego nie stworzył- to kto lub co to zrobiło? I ostatnie. Wyobrażasz sobie życie bez wiary w cokolwiek? Nawet w coś co niewyobrażalne i z pozoru niemożliwe? To nie życie. Tak egzystują Ci, którzy nie wierzą. NIe mają nadziei, skupiają się tylko na teraźniejszości. Wymazują przeszłość z pamięci, a przyszłość to dla nich tylko pieniądz. Może to łatwiejsze. Ale silniejsi są Ci, którzy wierzą. Mają nadzieje. O kurczę... ale wyszła z tego Rydzykowa mowa..;/ NIE, nie jestem nawiedzoną fanką tv trwam NIE, nie śpię w kościele (rzadko tam zaglądam;/) NIE, nie czytam nałogowo Biblii (zwykle nie katuję się tym czego do końca nie rozumiem) NIE, nie próbuję was nawracać- wiara jest kwestią wyboru- mnie nikt nie zmusił. Ja tylko wierzę w to co wiem.

+24 / -26

Odpowiedź na: Jak macie na drugie imię?

Anita Beata Judyta:D WSzystkie 3. Brzmią dość podobnie:/ Za pierwsze dwa nie odpowiadam. Trzecie mi się podoba.

+3 / -4

Komentarze