ClaudiaEL
No cóż... Odpowiedź na wszystkie podpunkty brzmi "tak". Jestem baaaaaardzo tolerancyjna, może nawet zbyt tolerancyjna.
1. Nie mam nic do kazirodztwa. Wokół mnie żyją 3 pary kazirodcze (2 o dosyć dalekim pokrewieństwie i jedna para- kuzyn i kuzynka [mają niepełnosprawne dziecko]) i w sumie nikt ich nie uważa za gorszych. Byłabym w stanie nawet zaakceptować związek osób w pokrewieństwie 1. stopnia. Mi to wcale nie przeszkadza. Dlaczego inni mają mieć prawo do szczęścia, a inni nie, tylko dlatego, że mają tę samą pule genową?
2. Geje... To, co jest na świecie najpiękniejsze, to krajobraz w maju, zwierzęta i całujący się geje. Czasami żałuję, że nie jestem facetem... Nie wiem, co jest ze mną nie tak, ale mam takie dziwne odchyły (lubię patrzeć na kobiety w negliżu itp.), że strasznie podoba mi się, gdy dwoje homoseksualistów płci męskiej okazują sobie czułość. :) Serio nic do nich nie mam ani do lesbijek. Niech każdy żyje po swojemu.
3. Transwestyta tez człowiek. Zrobił(a), co zrobił(a). Widać tego potrzebowała. Znam tylko jedną osobę tego typu. Taka jedna tam kobieta. Była lesbijką i miała dziewczynę, ale przerobiła się na mężczyznę i jakieś 2 miesiące temu wzięli ślub. Oczywiście wioska wrzała, ale powoli ludzie zaczynają na to obojętnieć.
4. pedofila zostawię sobie na koniec
5. Prostytutka. Na pewno bym zaakceptowała. To jest podłe, ale chyba bym speniała i nie ruszyła palcem, żeby jej pomóc. Jeżeli jest prostytutką, to albo dlatego, że nie ma kasy, albo dlatego, że jest zmuszana. Innych opcji nie widzę. Należałoby cos z tym zrobić, bo przeciez nie można człowieka w potrzebie zostawiać, ale sama bym się bała, zresztą, nawet nie wiedziałabym, co robić. Fakt jest faktem, że nie groziłby jej z mojej strony lincz.
No i ostatnie: pedofilia. Na ten temat mogłabym książki pisać.:D Kobieta lub facet (przyjmijmy, że facet, bo to częstsze), który nie jest zwyrodnialcem, nie spotkałby się z dezaprobata z mojej strony. Gwałciciel, ekshibicjonista lub ten, który molestuje (nwm jak to się nazywa) mieliby u mnie przerąbane. Inna sprawa gdyby facet sypiał z małą dziewczynką lub chłopcem, ale nie robił mu krzywdy_ na zasadzie: dzieciak też chciał. Wtedy bym raczej nic do tego nie miała, chociaż mam pewne wątpliwości. Czy jest możliwe, by aseksualne dziecko lubiło seks itp.? W tym jednym przypadku właśnie jeszcze się zastanawiam nad tym, jakie objąć stanowisko.:)
Ogólna zasada jest taka: Bądź szczęśliwy nie krzywdząc innych.