Co o ty myślicie?
F
fαитαѕу686 pkt
938 wyświetleń
Tylko proszę, nie bądźcie zbyt surowi, ja jestem początkująca... ;) Napiszcie, na ile wam się podoba (od 1 do 10), co powinnam zmienić. Wszystie krytyki zniosę, tylko nie piszcie czegoś w stylu "dziecko, nie pisz, bo to jest okropne".
To początek mojej powieści, pt; "Tośka Nowak" (pewnie i tak zmienię tytuł...)
Wiem, że długie, ale proszę przeczytajcie!
"Przeszłam obok salonu. Zatrzymałam się. Wróciłam do salonu.
- A co wy tu robicie? – spytałam, widząc Patryka, mojego brata, całującego się z moją koleżanką o rok starszą ode mnie, Mileną.
Patryk przestał się całować Mileną, odwrócił głowę w moją stronę. Szczerze? Gdyby wzrokiem można było zabijać, ja już byłabym przejechana, zmiażdżona, spalona, zatopiona i pokrojona jednocześnie. Mnie to nie ruszało. Patrzyłam w oczy Partyka nieugięta, bezwstydu i nie miałam zamiaru wyjść z salonu. Partyk był czerwony ze złości. Bezuczuciowo powtórzyłam pytanie:
- Co wy tu robicie?
- Spadaj stąd, młoda! – krzyknął Patryk.
- Sam sobie spadaj! A ty, Milena… Ech, nisko upadłaś! Żeby z moim bratem? Fuj! Ale jakby co, mojego błogosławieństwa NIE dostaniecie! – zaśmiałam się, podeszłam do brata i szepnęłam mu na ucho:
- Słuchaj, nic nie powiem rodzicom, jeśli będziesz za mnie zmywał i sprzątał w pokoju przez miesiąc… - po tych słowach Patryk już nie był czerwony, ale sino-burakowy.
- Żartujesz sobie?
- MAAAAMO!!! – krzyknęłam dla udowodnienia, że nie żartuję.
- Dobra, już, cicho! – Partyk przyłożył dłoń do moich ust, tak, żebym nie mogła nic powiedzieć. – Umowa stoi.
Bez słowa wyszłam z salonu. Trochę ich tym pomęczę, bo Patryk pewnie teraz nawet nie przytuli Mileny, myśli pewnie, że poszłam powiedzieć o wszystkim mamie.
Weszłam do mojego pokoju. Spojrzałam w lustro. Nic nadzwyczajnego. Lekko kręcone, jasnobrązowe włosy, z pasemkami w kolorze blondu (naturalnymi!), zielone oczy, szerokie usta, zgrabny nos. Miała tylko dwanaście lat, dwójkę rodzeństwa (Patryk (15 lat) i Łukaszek (1,5 roku), szczerze, bardziej lubię Łukasza, niż tego sknerusa Patryka…), 50 kg wagi (co już nie jest „tylko”), 162 cm wzrostu i mały pokój.
Jedyne, co lubiła w sobie, to małe znamię w kształcie połowy serca na prawym ramieniu. Było oryginalne.
- Tosiu, zajmij się na chwilkę Łukaszkiem, muszę iść po cukier i mąkę do pani Małgosi, robię ciasto, bo dzisiaj niedziela. Dobrze?
- Jasne! Chodź to siostrzyczki, Łuki! – powiedziałam i wzięłam Łukasza na ręce. On bardzo lubi moje włosy! Bawi się nimi, nawija na palec…
- Wychodzę! – krzyknęła mama i drzwi się zatrzasnęły.
Zaraz, zaraz. A czemu niby JA, dwunastolatka, mam się zajmować Łukaszem (słodziutkim braciszkiem), kiedy mój „kochany” brat, Patryk, obściskuje się z Mileną??!! A co ja, służba?
- PATRYK! Mama mi powiedziała, żebym ci powiedziała, żebyś powiedział Milenie, że nie możesz na razie przyjmować gości, bo musisz zająć się Łukim! – powiedziałam.
- OKAY! – odkrzyknął mi. Po chwili wszedł do pokoju, i spytał:
- To gdzie ten maluch? – wtedy Łuki ugryzł go w kostkę (moja krew… ), Patryk podskoczył do góry, krzyknął, wlazł na moją pufę, i zaczął obserwować każdy ruch Łukiego.
Chętnie bym stała tam i patrzyła, jak Łuki terroruje Patryka, ale muszę pokazać swoją wzorowość.
- Łuki… Niegrzeczny chłopczyk! – powiedziałam, wzięłam go na ręce i dałam całuska w czoło. Potem zwróciłam się do Patryka:
- Ty, niedorozwinięte dziecko, złaź z mojej pufy, bo oczy wydrapię! – krzyknęłam, Patryk zlazł z pufy i wylazł z pokoju. No co? Że niby zbyt nerwowo? Ooo… Przepraszam bardzo, ale jakbyście wy czyścili pufę oblaną sokiem PATRYKA, zdeptaną butami PATRYKA, obrzuconą śmieciami PATRYKA, ogólnie brudną przez PATRYKA, przez 2 godziny, to byście zrozumieli, czemu byłam taka zła!"
Koooniec.... Mam więcej, ale nie będę was męczyć... ;(
To początek mojej powieści, pt; "Tośka Nowak" (pewnie i tak zmienię tytuł...)
Wiem, że długie, ale proszę przeczytajcie!
"Przeszłam obok salonu. Zatrzymałam się. Wróciłam do salonu.
- A co wy tu robicie? – spytałam, widząc Patryka, mojego brata, całującego się z moją koleżanką o rok starszą ode mnie, Mileną.
Patryk przestał się całować Mileną, odwrócił głowę w moją stronę. Szczerze? Gdyby wzrokiem można było zabijać, ja już byłabym przejechana, zmiażdżona, spalona, zatopiona i pokrojona jednocześnie. Mnie to nie ruszało. Patrzyłam w oczy Partyka nieugięta, bezwstydu i nie miałam zamiaru wyjść z salonu. Partyk był czerwony ze złości. Bezuczuciowo powtórzyłam pytanie:
- Co wy tu robicie?
- Spadaj stąd, młoda! – krzyknął Patryk.
- Sam sobie spadaj! A ty, Milena… Ech, nisko upadłaś! Żeby z moim bratem? Fuj! Ale jakby co, mojego błogosławieństwa NIE dostaniecie! – zaśmiałam się, podeszłam do brata i szepnęłam mu na ucho:
- Słuchaj, nic nie powiem rodzicom, jeśli będziesz za mnie zmywał i sprzątał w pokoju przez miesiąc… - po tych słowach Patryk już nie był czerwony, ale sino-burakowy.
- Żartujesz sobie?
- MAAAAMO!!! – krzyknęłam dla udowodnienia, że nie żartuję.
- Dobra, już, cicho! – Partyk przyłożył dłoń do moich ust, tak, żebym nie mogła nic powiedzieć. – Umowa stoi.
Bez słowa wyszłam z salonu. Trochę ich tym pomęczę, bo Patryk pewnie teraz nawet nie przytuli Mileny, myśli pewnie, że poszłam powiedzieć o wszystkim mamie.
Weszłam do mojego pokoju. Spojrzałam w lustro. Nic nadzwyczajnego. Lekko kręcone, jasnobrązowe włosy, z pasemkami w kolorze blondu (naturalnymi!), zielone oczy, szerokie usta, zgrabny nos. Miała tylko dwanaście lat, dwójkę rodzeństwa (Patryk (15 lat) i Łukaszek (1,5 roku), szczerze, bardziej lubię Łukasza, niż tego sknerusa Patryka…), 50 kg wagi (co już nie jest „tylko”), 162 cm wzrostu i mały pokój.
Jedyne, co lubiła w sobie, to małe znamię w kształcie połowy serca na prawym ramieniu. Było oryginalne.
- Tosiu, zajmij się na chwilkę Łukaszkiem, muszę iść po cukier i mąkę do pani Małgosi, robię ciasto, bo dzisiaj niedziela. Dobrze?
- Jasne! Chodź to siostrzyczki, Łuki! – powiedziałam i wzięłam Łukasza na ręce. On bardzo lubi moje włosy! Bawi się nimi, nawija na palec…
- Wychodzę! – krzyknęła mama i drzwi się zatrzasnęły.
Zaraz, zaraz. A czemu niby JA, dwunastolatka, mam się zajmować Łukaszem (słodziutkim braciszkiem), kiedy mój „kochany” brat, Patryk, obściskuje się z Mileną??!! A co ja, służba?
- PATRYK! Mama mi powiedziała, żebym ci powiedziała, żebyś powiedział Milenie, że nie możesz na razie przyjmować gości, bo musisz zająć się Łukim! – powiedziałam.
- OKAY! – odkrzyknął mi. Po chwili wszedł do pokoju, i spytał:
- To gdzie ten maluch? – wtedy Łuki ugryzł go w kostkę (moja krew… ), Patryk podskoczył do góry, krzyknął, wlazł na moją pufę, i zaczął obserwować każdy ruch Łukiego.
Chętnie bym stała tam i patrzyła, jak Łuki terroruje Patryka, ale muszę pokazać swoją wzorowość.
- Łuki… Niegrzeczny chłopczyk! – powiedziałam, wzięłam go na ręce i dałam całuska w czoło. Potem zwróciłam się do Patryka:
- Ty, niedorozwinięte dziecko, złaź z mojej pufy, bo oczy wydrapię! – krzyknęłam, Patryk zlazł z pufy i wylazł z pokoju. No co? Że niby zbyt nerwowo? Ooo… Przepraszam bardzo, ale jakbyście wy czyścili pufę oblaną sokiem PATRYKA, zdeptaną butami PATRYKA, obrzuconą śmieciami PATRYKA, ogólnie brudną przez PATRYKA, przez 2 godziny, to byście zrozumieli, czemu byłam taka zła!"
Koooniec.... Mam więcej, ale nie będę was męczyć... ;(